Dwadzieścia lat temu Andrzej Piaseczny miał przyjemność wcielać się w postać Kacpra Górniaka w kultowym serialu „Złotopolscy”. Jego bohater konkurował wraz z Tomkiem Gabrielem o względy Marylki, w którą wcielała się Ania Przybylska. Teraz piosenkarz zdradził, czego najbardziej żałuje.

Niedawno obchodziliśmy ósmą rocznicę śmierci znanej aktorki. Z tej okazji duet reżyserów: Krystian Kuczkowski i Michał Bandurski, postanowił nakręcić film poświęcony pamięci zmarłej.

Przy produkcji wzięło udział wiele polskich gwiazd, które wypowiedziały się na temat swoich relacji z aktorką lub powspominały jej role. Jedną z nich był Andrzej Piaseczny, który nagrał piosenkę promującą produkcję. Wcześniej gwiazdor spotkał się z Anną Przybylską na planie serialu „Złotopolscy”.

Andrzej Piaseczny zdradza, czego z planu „Złotopolskich” żałuje do dziś

Piosenkarz w uwielbianym przez widzów serialu „Złotopolscy” wcielał się w postać Kacpra Górniaka. Chłopak przez długi czas zabiegał o względy pięknej policjantki Marylki Baki. Jego konkurentem o serce wybranki był Tomek Gabriel, odgrywany przez Piotra Szwedesa.

Finalnie to właśnie rywal Kacpra osiągnął zwycięstwo i udało mu się stworzyć z Marylką jedną z najpiękniejszych par serialu, a w późniejszych odcinkach nawet stać się małżeństwem. Nie da się jednak ukryć, że początkowo to właśnie Kacper był faworytem telewidzów, którzy kibicowali mu w walce o serce bohaterki.

Okazało się, że Andrzej Piaseczny do teraz nie pogodził się z przegraną swojego bohatera i z rozrzewnieniem wspomina czasy gry na planie „Złotopolskich”.

-Wciąż z pretensją wspominam, że w „Złotopolskich” rozdzielono mnie i Anię Przybylską. Ostatecznie wybrała Tomka i na koniec została jego żoną. Serial jest teraz powtarzany w telewizji, więc można to sobie przypomnieć – powiedział wokalista w rozmowie z tabloidem „Fakt”.

Andrzej Piaseczny wspomina grę u boku Ani Przybylskiej

Gwiazdor zdradził również, że gra u boku zmarłej aktorki była prawdziwą przyjemnością. Stwierdził też, że ciężko oceniać, czy Annę Przybylską można określać mianem „wybitnej”, bo odeszła w bardzo młodym wieku i nie pokazała całego warsztatu swoich umiejętności.

Nie wiem, czy Ania była wielką aktorką, bo nie zdążyła tego udowodnić. Ale mówi się, że jak się współpracuje z wielkim aktorem, to ten do ostatniego momentu, zanim padnie klaps i rozpocznie się ujęcie, jest kimś innym. Dopiero gdy zaczyna się ujęcie, staje się prawdziwą postacią filmową. Taka była Anka. To smutne, że odeszła od nas tak wcześnie. Ważne, by ją wspominać. Pamięć o niej nie odejdzie, przynajmniej dopóki my nie odejdziemy – wyznał w tym samym wywiadzie Andrzej Piaseczny.

5 października miała miejsce premiera filmu poświęconego życiu i karierze Anny Przybylskiej. Andrzej Piaseczny przyczynił się do powstania produkcji i stworzył wzruszający utwór pod tytułem „Ania”.

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

  1. Żadne operacje plastyczne, jest lepszy sposób. 60-latka może wyglądać na 35 lat
  2. Na co pomaga neo-angin? Sprawdź
  3. Wiśniewski ostro skomentował występ uczestniczki w TTBZ. Jurorzy nie wierzyli w to, co mówi. „Wiem, że to przykre”

Źródło: Fakt

Optymistka z mnóstwem pomysłów i masą pozytywnej energii. Z wykształcenia absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z zaciekawieniem śledzę wszystkie wydarzenia na świecie i w mediach społecznościowych. Interesuję się psychologią, radiem, muzyką i zdrowym odżywianiem.