Pani Eliza od lat walczy o swoją córkę. Zgodnie z decyzją sądu powinna ona przebywać ze swoim ojcem we Włoszech. Dziecko wyraźnie się go jednak boi. Sprawę nagłośniła „Uwaga! TVN”.

– Kocham Elenę i mam nadzieję, że ona wróci do Włoch – mówił ojciec dziewczynki, Davide. 

Jego pięcioletnia córka, Elena, od lat znajduje się pod opieką matki, Elizu Rzun, w Polsce. Dziewczynka ma dwa obywatelstwa i decyzją włoskiego sądu powinna przebywać pod opieką ojca. 

– Córka uklękła, złożyła ręce, zaczęła się modlić; „Matko Boska, chcę, żeby mój tata umarł”. Powiedziałam jej, że nigdy w życiu nie można się modlić, żeby komuś coś się stało, czy żeby ktoś umarł. A ona mówi: „Mamo, ale tylko wtedy będziemy mieć spokój” – opowiadała Rzun. 

Pięcioletnia córka Elizu Rzun, Elena, przeżywa koszmar

Sprawą zajęli się reporterzy „Uwagi! TVN”. Matka przedstawiła im m.in. nagrania z próby zabrania dziewczynki przez ojca przy asyście kuratora. Na miejscu pojawiła się też policja. 

– Córka zmoczyła się podczas całej tej akcji. Pojechaliśmy do szpitala, bo miała wybroczyny, siniaki na klatce piersiowej – opowiadała matka dziewczynki.

– Wideo nie przedstawiało całej sytuacji. Mam prawo mieć dziecko w swoich ramionach. Matka nie wykonała zalecenia wskazanego przez sąd. W związku z tym nie jest to w pełni adekwatne do sytuacji, która miała miejsce – przekonywał ojciec dziewczynki.

Koszmar Eleny trwa od ponad dwóch lat. Dziewczynka ma podwójne obywatelstwo – jej matka jest Polką, a ojciec – Włochem. Rodzina mieszkała najpierw w Polsce, a potem wyjechała do Włoch. Dwa lata temu ojciec dziewczynki złożył zawiadomienie o jej porwaniu.

– Uprowadziłam dziecko i przyjechałam z córką do Polski, bo bałam się o życie swoje i dziecka – mówiła Eliza Rzun.

– Nie znam przyczyny. Prawdopodobnie zmęczyła się mną – odpowiedział na pytanie o możliwe przyczyny porwania Davide. 

Jak uważa pełnomocnik Elizy Rzun, polskie sądy działały w pośpiechu i skupiły się bardziej na szybkim rozwiązaniu sprawy, a nie dobru dziecka. Córka Rzun ma mieć zapewniony powrót do Włoch, nieważne, w jaki sposób się to stanie. 

„Zrobił jeden błąd w życiu – pobił moje dziecko”

Eliza twierdzi, że w czasie jej pobytu w Polsce, Davide był zupełnie innym człowiekiem. 

– Jak pojechaliśmy do Włoch, to on się denerwował o wszystko – opowiadała. – Wszystko zmieniło się po wyjeździe z Polski, jak już córka została zameldowana we Włoszech. Powiedział mi, że ani razu nie przyjadę z nią do Polski, że Polska to jest kraj g….

 Pojechaliśmy do nich z całą rodziną. Davide przy mnie wykręcił mojej siostrze rękę i włożył jej kciuki pod pachy. Powiedziałam mu, że to ją boli. On stwierdził: „Nie wtrącaj się, my się zawsze tak bawimy” – mówiła Jagoda Rzun, siostra Elizy.

 Zrobił jeden błąd w życiu – pobił moje dziecko. Dowiedziałem się o tym przed przyjazdem Elizy i to nie od niej, tylko od Jagody – powiedział ojciec Elizy, Leszek Rzun.

To było straszne. Myślałam, że dojdzie tam do jakiejś tragedii. Siostra wysyłała mi zdjęcia swojej szyi, jak wyglądała po duszeniu, miała pęknięcia i siniaki – opowiadała Jagoda.

– Ostateczna decyzja o wyjeździe z Włoch zapadła po tym, co się wydarzyło u nas na balkonie. Mieszkaliśmy na siódmym piętrze. On wziął mnie za włosy i trzymał mnie tak, jakby próbował wywalić mnie z tego balkonu. Tak się trzymałam kurczowo barierki, że rozwaliłam sobie kolano do krwi. Weszła na to wszystko córka, po czym on mnie ściągnął i jak dziecko było na balkonie to zaczął mnie przytulać – mówiła Eliza. 

Kobieta próbowała zgłaszać sprawę do ambasady, ale ze względu na to, że nie była zameldowana we Włoszech, nikt jej nie pomógł. Nie było też żadnych dowodów. Jak opowiadała, na policji pracował najlepszy przyjaciel jej męża, bała się więc tam pójść. 

Jak przekonywał Davide, zdjęcia, na których widać ślady po duszeniu, jego żona w jakiś sposób spreparowała. 

Najbardziej cierpi córka

– To jest sytuacja konfliktu między tym, co jest dobre dla dziecka, a co jest zgodne z literą prawa, a co jest też zgodne z potrzebami innych. To jest kolejna sytuacja, kiedy dorośli nie potrafią w dorosły, dojrzały sposób załatwić swoich spraw, a najpoważniejsze konsekwencje poniesie dziecko – oceniła psycholożka, Aleksandra Piotrowska. 

Walka o Elenę wciąż trwa. Eliza liczy na działania Sądu Najwyższego, a Davide oczekuje na wykonanie dotychczasowych postanowień. Pośrodku jest jednak ich córka, która cierpi na tym stanie najbardziej.

źródło: wprost.pl

Artykuły polecane przez redakcję Lelum