Doda ma za sobą trudne doświadczenia. Artystka została okradziona przez osobę, po której by się tego zupełnie nie spodziewała. Jej wieloletni pracownik wyniósł z mieszkania aż dwieście tysięcy złotych. Jak zakończyła się sprawa? Piosenkarka nie kryła emocji: „To żałosne”.

Artyści często padają ofiarą osób, które pragną uszczknąć coś dla siebie z ich sukcesu i popularności. Nie przejmują się przy tym przestrzeganiem prawa, dopuszczając się oszustw lub kradzieży. Ofiarą tego ostatniego stała się Doda. Artystka nie miała pojęcia, że jej zaufany pracownik byłby w stanie tak nadużyć jej zaufania i skrzywdzić. Niestety, okazało się, że zatrudniła kryminalistę. Ten błąd kosztował gwiazdę fortunę! 

Doda padła ofiarą kradzieży?

Jak informuje portal pomponik.pl, Doda wielokrotnie padła ofiarą oszustów. Wykorzystali młody wiek i niedoświadczenie gwiazdy w show-biznesie, by uzyskać korzyści finansowe. Niestety, kosztem młodej artystki… 

Doda udzieliła niedawno wywiadu dla magazynu Wprost, w którym przyznała, że została okradziona przez swojego ochroniarza. Ich współpraca trwała kilka lat, a mężczyzna cieszył się zaufaniem artystki. Niestety, okazało się, że to były tylko pozory: mężczyzna zabrał pracodawczyni aż dwieście tysięcy złotych! Co najgorsze, nie tylko zabrał piosenkarce pieniądze, których już nie odzyskała, lecz zachował się wobec niej z wyjątkową bezczelnością. 

– Mój ochroniarz, z którym spędziłam wiele lat, widując się z nim dzień w dzień, ukradł mi z mieszkania 200 tys. zł. Pieniędzy nie odzyskałam, ale bardzo bym chciała, żeby przestał mi wysyłać życzenia na Boże Narodzenie. To żałosne – czytamy na pomponik.pl

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

Niestety, to nie był jedyny raz, kiedy Doda została oszukana przez bliską jej osobę. Kiedy indziej artystce został wytoczony proces za przestępstwo, którego nie popełniła! Co się stało?

Doda została oszukana przez menadżera?

Doda przyznała w wywiadzie, że stała się także ofiarą nieuczciwego menadżera. Według pomponik.pl piosenkarce wytoczono proces, ponieważ nie dopełniła warunków umowy. Chodziło o napisanie autobiografii, która ostatecznie nie została dostarczona do wydawnictwa. 

Wiadomość o pozwie zaskoczyła artystkę – Doda nie wiedziała nic o żadnej autobiografii! Jak miało się okazać, menadżer gwiazdy wykorzystał fakt, że miał jej pełnomocnictwo, żeby się wzbogacić. Za podpisanie w imieniu piosenkarki umowy otrzymał zaliczkę w wysokości ponad stu pięćdziesięciu złotych! 

– Ja nic nie wiedziałam o żadnej autobiografii. Wydawnictwo wytoczyło mi proces i sąd uznał, że jestem winna niedopełnienia umowy, bo mój menedżer miał pełnomocnictwo – czytamy na pomponik.pl

Mamy nadzieję, że w przyszłości Doda będzie miała więcej szczęścia! 

ZOBACZ ZDJĘCIA:

doda
fot. instagram.com @dodaqueen

Doda wielokrotnie padła ofiarą przestępstw

Redaktorka działu show-biznes w Lelum.pl. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Publikowała w Onecie, „Gali”, Szajn i „Maglu”. Kocha sztukę i literaturę. Miłośniczka psów, kawy i seriali. Typowy millennials.