Zenek Martyniuk jest prawdziwą ikoną disco polo. Wokalista ma na swoim koncie występy na największych imprezach w kraju i szereg hitów, które zna cała Polska. O życiu piosenkarza powstał nawet film biograficzny „Zenek”. Po latach wyszły jednak pewne nieprawidłowości związane z produkcją.

Zenek Martyniuk doczekał się własnej biografii. Film pod tytułem „Zenek” pojawił się w kinach w lutym 2020 roku. Teraz okazało się, że twórcy dopuścili się kilku błędów w historii piosenkarza.

Co Zenek Martyniuk sądzi o swojej biografii?

Zenek Martyniuk to jeden z najpopularniejszych wokalistów disco polo. Wokalista jest autorem takich hitów jak „Przez twe oczy zielone”, „Przekorny los” czy „Życie to są chwile”. Nic więc dziwnego, że piosenkarz doczekał się własnego filmu biograficznego, który ukazał się w lutym 2020 roku. Wydaje się jednak, że historia króla disco polo nie została do końca dopracowana, a sam muzyk dopatrzył się tam kilku niedociągnięć.

-Film mógł być bardziej dopracowany jeżeli chodzi o tę część muzyczną. Ale to wszystko wiąże się z tym, że już była ustalona data premiery i pracowali naprawdę ludzie w całej Polsce, dźwiękowcy, można powiedzieć, że 24 godziny na dobę. Troszkę może za szybko. Może gdyby było więcej czasu, to efekty byłyby lepsze. Ale z kim nie rozmawiałem, to film bardzo się podoba. Pokazuje ten klimat kiedy ja zaczynałem, jeździłem po weselach, lata 80., aż po czasy współczesne — wyznał Zenek Martyniuk.

Kontrowersje wokół biografii Zenka Martyniuka

Wokół filmu rośnie coraz więcej kontrowersji. Pierwszą osobą, która zauważyła pewne nieścisłości, był lider zespołu Bayer Full Sławomir Świerzyński. Wokalista twierdzi, że wątek porwania syna Zenka Martyniuka został zaczerpnięty z książki o jego życiu.

-Myślę, że ktoś przeczytał książkę „Cesarz disco polo”, zobaczył, że taki wątek był w moim życiu, no i dołożył sobie do historii Martyniuka. Umówmy się: prawie połowa filmu jest o porwaniu — powiedział lider Bayer Full.

Teraz okazało się, że to nie wszystko. Tomasz Matulewicz, czyli administrator grupy „Bravo” na Facebooku zauważył pewne niedociągnięcia w szczegółach, jakie pojawiają się w filmie. Według internauty Zenek Martyniuk nie mógł czytać gazety „Bravo” w 1985 roku, ponieważ tytuł ten wyszedł w Polsce dopiero kilka lat później.

-Jest taki film „Zenek”, a w nim scena, w której główny bohater na targowisku przegląda „BRAVO”. Akcja dzieje się w roku 1985, czyli sześć lat przed premierą polskiej edycji pisma. Nie wiadomo, jak i skąd sprzedawca na targowisku ma polskie wydania magazynu z roku 1991, 1994 i 1995 (tylko udało mi się wypatrzeć). A żeby było śmieszniej w tym numerze, który notabene Zenek kradnie, znajduje się plakat Limahla, który u nas nigdy się nie pojawił. Przejrzałem też niemieckie wydania pisma z tego okresu. I mimo że plakatów Limahla było sporo, to z takim zdjęciem nie znalazłem (jeśli się mylę, poprawcie mnie) – napisał na Facebooku Tomasz Matulewicz.

Co o tym myślicie?

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

  1. Niespodziewana, rewelacyjna okazja w Pepco. Polki pobiegną do sklepów po hitowy produkt
  2. Artur Barciś i jego żona mieszkają w malowniczym miejscu. Zdumiewające, kto jest ich sąsiadem

Optymistka z mnóstwem pomysłów i masą pozytywnej energii. Z wykształcenia absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z zaciekawieniem śledzę wszystkie wydarzenia na świecie i w mediach społecznościowych. Interesuję się psychologią, radiem, muzyką i zdrowym odżywianiem.