Jan Piechociński uchodził swojego czasu za prawdziwe bożyszcze. Po głośnej roli w kultowym filmie „Och Karol” na temat przystojnego aktora fantazjowały miliony Polek. Niewielu wie o tym, co działo się w jego życiu u szczytu sławy.

Jan Piechociński od 20 lat związany jest z serialem „Klan„. Wraz z Izabelą Trojanowską stworzył na ekranie duet, który stał się żywym obrazem relacji pełnej gier, ale też ciepła i namiętności. „Po drodze” pojawiał się także w innych produkcjach — m.in. w „Na Wspólnej”, jednak młodsi widzowie zapamiętali go właśnie, jako szarmanckiego Feliksa u boku kultowej „Moni”.

Był jednak czas w życiu artysty, kiedy marzyła o nim co druga młoda kobieta — mimo, iż na ekranie wcielił się w niepoprawnego bawidamka i niewiernego męża. W 1985 roku ukazał się film „Oh Karol”. Niewiele osób wiedziało, że u szczytu sławy gwiazdor przymierał głodem.

Jan Piechociński rozkochał w sobie całą Polskę. Niewielu wie o dramacie, z jakim się zmagał

Można powiedzieć, że kariera aktorska była dla Jana Piechocińskiego zaskoczeniem. Z pewnością nie wiązał z nią przyszłości, kiedy rozpoczynał studia na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Naukę przerwał po jednym semestrze. Nie udało mu się także ukończyć filologii polskiej ani prawa.

Nawet, kiedy udał się do warszawskiego PWST, początkowo napotkał trudności. Z powodu urlopu zdrowotnego został skreślony z listy studentów. Wreszcie został przyjęty do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, którą ukończył w 1976 roku.

I choć jego aparycja i głos jeszcze w czasach studenckich zachwyciły twórców, przez długi czas świeżo „wyświęcony” aktor imał się statystowania i pobocznych ról, m.in. w „Daleko od szosy”, „07 zgłoś się”, „Doktorze Murku”, a nawet polsko-brytyjskiej produkcji „Sherlock Holmes i doktor Watson”. W 1985 roku nareszcie przyszła artystyczna odwilż.

Jan Piechociński wystąpił w komedii erotycznej Romana Załuskiego „Och Karol”, która urosła do miana kultowego dzieła. Zabawne i pełne ironii przygody niewiernego męża zapewniły gwiazdorowi niewyobrażalną popularność.

Jan Piechociński rozdawał autografy nie mając grosza przy duszy. Wielki gwiazdor przymierał głodem

Choć mogłoby się wydawać, że wielki sukces będzie furtką do oszałamiającej kariery, los spłatał figla wielkiej gwieździe kina. Na łamach magazynu „Show” Jan Piechociński wyznał, że przez cztery lata od premiery nie tylko nie dostał żadnego angażu, ale wręcz nie miał za co żyć.

Ludzie prosili o autografy, a ja nie miałem na chleb – mówił.

Ponownie z pomocą przyszedł mu Załuski, proponując rolę w „Komedii małżeńskiej”. Jednak nawet mimo to, nie zdołał na długo poprawić swojej sytuacji. W ciągu kolejnych lat imał się różnych zajęć, także za granicą. Co więcej, zdarzało mu się nawet poprosić o zasiłek dla bezrobotnych.

Gdyby w 1997 roku nie otrzymał roli w „Klanie„, jego losy mogłyby potoczyć się bardzo różnie. Dopiero ten angaż dźwignął go na nogi i zapewnił stałe źródło dochodu. 6 lat później przyjął propozycję zagrania w „Na Wspólnej”, z którym związał się na kolejne 14 lat.

Ostatnia szansa do wystąpienia na dużym ekranie pojawiła się w 2012 roku. Jak na ironię, Jan Piechociński zagrał księdza, który udzielił błogosławieństwa… swojemu następcy, Piotrowi Adamczykowi, nowemu wcieleniu kultowego „Karola”. Obecnie artysta pozostaje wierny „Klanowi”. Mamy nadzieję, że jak najdłużej.

I tego też życzymy mu dziś, z okazji 72. urodzin. 

Jan Piechociński
fot. kadr z filmu „Och Karol” reż. Roman Załuski
Jan Piechociński
fot. kadr z filmu „Och Karol 2”

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

  1. Kaja Paschalska pozuje w bikini. Gwiazda „Klanu” pokazała odważne zdjęcia
  2. „M jak miłość”: Rodzice 7-letniej Hani też grają w tym samym serialu. Zaskakujące, czyją córką jest dziewczynka 
  3. Karolina Pisarek zdradziła, ile dostała w kopercie z okazji ślubu. Przelewy były na jeszcze większe sumy 


Źródło: Świat Seriali

Redaktorka Lelum.pl i absolwentka Kultury Japonii PJATK w Warszawie. Koneserka horrorów i filmów klasy B., a ponadto wielka miłośniczka zwierząt. Lubi być tam, gdzie coś się dzieje, choć niekoniecznie w centrum uwagi. Zaczytana w reportażach podróżniczych, zwłaszcza z dalekiej Azji, uwielbia dzielić się ciekawostkami ze świata. Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@lelum.pl