Koniec M jak miłość będzie niezwykle burzliwy. Ostatni odcinek jednego z najpopularniejszych seriali wzbudzi ogromne emocje i wprawi telewidzów w osłupienie. Marek Mostowiak podejmie zaskakującą decyzję, która nie spodoba się wielu osobom. Co zrobi jeden z głównych bohaterów? Będziecie zaskoczeni!

Jedna z ulubionych bohaterek serialu, Ula (w tej roli Iga Krefft) znajdzie się na życiowym zakręcie. Jej najpiękniejszy dzień w życiu zamieni się w istny koszmar — zostanie wystawiona przez własnego ojca w dniu ślubu. Jak przyszła panna młoda poradzi sobie w tak trudnej sytuacji?

Koniec M jak miłość

Scenarzyści serialu przygotowali dla nas olbrzymią dawkę emocji i sporo nerwów! W życiu głównej bohaterki nastąpi niespodziewany zwrot akcji! Ula znajdzie się w niezwykle trudnym położeniu. Jej ojciec, Marek Mostowiak, zada jej cios prosto w serce — nie pojawi się na jej ślubie! 

Dlaczego Marek Mostowiak nie pojawi się na ceremonii ślubnej? Ojciec Uli przeprowadził się do Australii, podobnie jak Mateusz (w tej roli Krystian Domagała) i Natalka (Marcjanna Lelek). Ta trójka nie będzie mogła wspierać bohaterki w tym ważnym dla niej dniu. Kto w takim razie zaprowadzi pannę młodą do ołtarza, skoro na ceremonii zabranie jej ojca? 

Odcinek 1451 już niedługo!

Nie mamy wątpliwości, że ostatni odcinek przed przerwą wakacyjną wywoła mnóstwo emocji. Na szczęście znajdzie się śmiałek, który zaprowadzi Ulę do ołtarza i zastąpi w tej roli Mostowiaka — będzie to Artur Rogowski (Robert Moskwa). Panna młoda będzie zachwycona tym drobnym, aczkolwiek znaczącym gestem — będzie to miało dla niej wymiar symboliczny. 

Ostatni odcinek serialu M jak miłość przed wakacyjną przerwą zostanie wyemitowany 4 czerwca 2019 roku o godzinie 20:55 w Telewizji Polskiej. Będziecie oglądać? 🙂

ZOBACZ ZDJĘCIA:

koniec m jak miłość
instagram.com @mjakmilosc.official

Marek Mostowiak zrobi coś niewybaczalnego.

1
2
3
4
5
Poprzedni artykułJak mieszka Adam Małysz? Piękna i luksusowa posiadłość skoczka
Następny artykułKsiądz znęcał się nad psem. Sąd umorzył postępowanie, wolno mu więcej?