Kot zdobył najwyższy szczyt górski w Polsce. To nie żart! Media obiegły zdjęcia bezpańskiego kota siedzącego na Rysach w polskich Tatrach. Jak mu się to udało? Sprawdź, jak potoczyła się niesamowita historia kociego turysty.

Podróżnik Wojtek Jabczyński podczas wspinaczki na szczyt polskich Tatr napotkał na swojej drodze bezpańskiego kota. Historią napotkanego zwierzaka opisał na Facebooku, co udostępniło tysiące użytkowników, a także brytyjskie media. Jak kot zdobył szczyt Tatr?

Kot zdobył najwyższy polski szczyt

Wojtek Jabczyński jest z zamiłowania podróżnikiem, podczas wspinaczki na szczyt polskich Tatr napotkał niespodziewanego turystę, którego nikt by się nie spodziewał. Kiedy Wojtek na szczycie Tatr zaczął rozkoszować się pięknym widokiem, dołączył do niego kotek.

– Trekking rzecznika na Rysy. Piękne dziś przedstawienie dały chmury i mgła, a wszystko oglądał ze szczytu najprawdziwszy kot. Jak tu nie kochać Tatr – napisał mężczyzna na swoim Twiterze.

Jak kot wszedł na Rysy?

Kot na szczycie polskich Tatr to niecodzienny widok, nawet jak dla regularnych podróżników. Zdjęcie polskiego kota na górskim szczycie obiegło Internet, a sprawą zainteresował się nawet brytyjski portal dailymail. Internauci zastawiają się, jak zwierze znalazło się aż tak wysoko, szczególnie że nie sprawiał wrażenia przestraszonego. Jak kot wszedł na Rysy? Odkrywca kota w rozmowie z portalem gazeta.pl podejrzewa, że zwierzak przyszedł śladami turystów.

– Najbardziej prawdopodobna wersja dla mnie jest taka, że przyszedł za turystami ze schroniska po słowackiej stronie – powiedział podróżnik.

Wielu stałych wędrowców Tatr dobrze już zna kociego zdobywcę szczytów gór. Zwierzak jest często spotykany w okolicach słowackiego schroniska w niższych partiach gór, co więcej kot chętnie dołącza do turystów, którzy podczas wypraw robią sobie przerwy na posiłek. Do tej pory nikt nie widział kota, aż tak wysoko. Jesteśmy pod wrażeniem kociego turysty. Zwierzak daje wiele do myślenia turystom, którzy nawet na Morskie Oko dostają się za pomocą bryczki. 

ZOBACZ ZDJĘCIA: