Dobroduszna i powszechnie uwielbiana Krystyna Sienkiewicz została mocno doświadczona przez los. Trudno uwierzyć, jakie groźby usłyszała od adoptowanej córki. Po śmierci aktorki sprawy przybrały jeszcze bardziej nieoczekiwany obrót. Znamy już finał przykrej historii. 

Krystynę Sienkiewicz uwielbiało zarówno środowisko, jak i fani. Drobna, szczera do bólu, patrzyła na świat z dziecięcym zachwytem, mimo iż od dzieciństwa zbierała bolesne cięgi od losu. Adoptowana córka groziła jej śmiercią, a później zażądała spadku. Teraz sąd wydał wyrok w tej sprawie.

Krystyna Sienkiewicz opiekowała się wszystkim — od ludzi i zwierząt, po porzucone przedmioty

Zanim została uwielbianą aktorką, studiowała na Akademii Sztuk Pięknych. Zresztą niemal do końca życia malowała na deskach piękne anioły. Była wszechstronnie utalentowana, na scenie dawała z siebie wszystko — nie udawała, lecz grała, jak podkreślała w rozmowie z reporterką „Uwagi!”.

Krystyna Sienkiewicz odziedziczyła otwarty umysł po rodzicach — niestety, ci zginęli podczas wojny, ona zaś trafiła pod opiekę ciotki. Oddzielona od brata, wychowana w cieniu traumy, przekornie stała się jedną z najbardziej pozytywnych postaci polskiej sceny.

Kiedy kilka lat przed śmiercią zaprosiła do siebie dziennikarzy TVN-u, zastali ciepły, przytulny, duży dom, oczywiście pełen ukochanych zwierząt, ale także bibelotów, lalek, figurek, staroci, małych i dużych skarbów, które ktoś wyrzucił na śmietnik, a którymi aktorka z całym sercem się zaopiekowała.

Jej troska była wprost legendarna i choć nie miała szczęścia w miłości, a wreszcie postanowiła żyć samotnie, bez mężczyzn, jeszcze w trakcie drugiego małżeństwa adoptowała córkę.

– Julka była wcześniakiem porzuconym przez matkę w szpitalu, miała krótszą nogę i biegunkę chlorkową. Mieli ją oddać do domu dziecka, ale była tak słaba, że zabiłby ją pierwszy katar. Wzięłam ją do siebie. Bardzo marnie mówiła, ale szybko. Miała trzy i pół roku i nigdy nie była na spacerze. Wyszłam z nią na dwór, a ona krzyczała: „Gaś siońce”, bo ją raziło. I prosiła wiatr, żeby nie wiał. Nazywała go dziadziem” – opowiadała Krystyna Sienkiewicz w wywiadzie dla „Vivy!”.

Krystyna Sienkiewicz usłyszała od adoptowanej mrożące słowa. Julia groziła jej śmiercią

Niezapomniana aktorka sama przyznawała, że do mężczyzn miała zezowate szczęście. Z pewnością nie przypuszczała jednak, że adoptowana córka w taki sposób „odwdzięczy” jej się za troskę. Julia z czasem nabrała sił. Jednocześnie pojawiły się problemy wychowawcze. Dziewczyna wpadła w złe towarzystwo, uciekała z domu, opuszczała szkołę.

– Wiele w nią włożyłam miłości, energii. Miała wsparcie. Skończyła kurs modelek, fryzjerski, manicure, pedicure, wszystko, co chciała, ale nigdzie długo miejsca nie zagrzała – mówiła na łamach „Dobrego Tygodnia” Krystyna Sienkiewicz, po czym niespodziewanie dodała – Chciała mnie zabić. Przychodziła pod dom, wykrzykiwała. Czasem żałuję, że ją adoptowałam. 

Adopcji nie udało się rozwiązać także po tym, jak córka osiągnęła pełnoletniość. Nawet kupiwszy jej mieszkanie, aktorka była regularnie nachodzona. Płaciła za prąd, dawała pieniądze. Nie chciała rozpamiętywać przeszłości. Ostatecznie jednak zerwały kontakt, a jedynym, który pod koniec życia opiekował się artystką i jej zwierzętami był syn jej brata, Kuba Sienkiewicz.

I to właśnie Lider Elektrycznych Gitar otrzymał od niej cały spadek. Kiedy jednak wraz z rodziną przeprowadził się do domu zmarłej ciotki, po prawa do spadku nieoczekiwanie zgłosiła się… Julia.

Bratanek Krystyny Sienkiewicz nie uległ, sprawa weszła na drogę sądową i ciągnęła się przez 4 lata. Pełnomocnik adoptowanej córki podważył przyczyny wydziedziczenia i postanowił wykorzystać zapis w polskim prawie, według którego majątek zmarłych należy się ich dzieciom.

W 2022 roku nareszcie zapadł wyrok. W czerwcu odbyła się ostatnia rozprawa i choć miała wyjść apelacja, teraz wiadomo już, że sąd potwierdził ostatnią wolę zmarłej aktorki.

Sprawa się prawomocnie zakończyła. Zgodnie z tym orzeczeniem Jakub Sienkiewicz w całości uzyskał spadek po ciotce Krystynie Sienkiewicz – potwierdził dla „Faktu” mecenas Adam Bratkowski, prawnik muzyka.

Krystyna Sienkiewicz
fot. Paweł Matyka, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons

 

Wyświetl ten post na Instagramie

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

  1. Odetchnij w końcu pełną piersią. Znamy sprawdzone sposoby
  2. Nie jedz tego wieczorem. Jeśli się zapomnisz, możesz mieć problemy ze snem
  3. „Muszę być przy nim”. Joanna Koroniewska w ostatniej chwili wszystko odwołała. Poinformowała o chorobie dziecka

Źródło: Fakt, Plejada

Redaktorka Lelum.pl i absolwentka Kultury Japonii PJATK w Warszawie. Koneserka horrorów i filmów klasy B., a ponadto wielka miłośniczka zwierząt. Lubi być tam, gdzie coś się dzieje, choć niekoniecznie w centrum uwagi. Zaczytana w reportażach podróżniczych, zwłaszcza z dalekiej Azji, uwielbia dzielić się ciekawostkami ze świata. Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: redakcja@lelum.pl