Sprawą Madzi z Sosnowca żyła cała Polska. Gdyby nie niefortunny bieg zdarzeń, dziewczynka miałaby dziś 10 lat. Mimo że jej mama przebywa w więzieniu, co jakiś czas udziela wywiadów mediom. W ostatnim poskarżyła się na warunki, jakie panują w celi.

Prawie 10 lat temu, w 2012 roku cała Polska wstrzymała oddech, a oczy wszystkich zwróciły się na Sosnowiec. To za sprawą zaginięcia małej Madzi. 24 stycznia jej mama miała zostać napadnięta, a dziewczynka porwana. Policja od razu rozpoczęła poszukiwania, a zrozpaczeni rodzice zwrócili się w mediach do przestępcy, aby oddał im ukochaną córkę. 

Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy okazało się, że przebiegła mama Madzi to wszystko ukartowała. Detektyw Krzysztof Rutkowski zainteresował się sprawą i nagrał kobietę, gdy ta przyznała się do winy. Prawda wyszła na jaw kilkanaście dni po “zaginięciu”. Okazało się, że 6-miesięczna Madzia wyślizgnęła się z kocyka i uderzyła głową o próg. Jej matka ukryła zwłoki dziewczynki w murze, a na koniec wyrzuciła obok nich niedopałek. To właśnie na nim znaleziono DNA zabójczyni.

Mama Madzi była niezwykle przygotowana do całego przedsięwzięcia. Wyszukiwała w internecie przydatnych informacji, takich jak koszt pogrzebu, wysokość zasiłku oraz środki pomagające w tuszowaniu morderstwa. Zdarzenia, które rozegrały się w Sosnowcu, przypominają film Kolor zbrodni, który kobieta obejrzała przed śmiercią małej Madzi. 

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

Mama Madzi i więzienie 

Kobieta odsiaduje właśnie wyrok 25 lat pozbawienia wolności, mimo wielokrotnych prób odwołania się od wyroku i próśb słanych do Sądu Najwyższego o skrócenie odsiadki. W czasie procesu prokurator starał się o wyrok dożywocia. 

Jakiś czas temu “SuperExpress” postanowił przypomnieć swoim czytelnikom, co dzieje się u mamy Madzi z Sosnowca i przeprowadził z nią wywiad. Kobieta zdecydowała się zdradzić, jakie warunki panują w miejscu jej odsiadki. Mówi, że na początku sprzątała za wszystkich, a jeść mogła dopiero wtedy, gdy inne towarzyszki odsiadki skończyły. Z czasem kobieta znalazła koleżankę, matkę zamordowanego przez własnych rodziców Szymona z Będzina

Mama Madzi zwróciła także uwagę na więzienne jedzenie. Kobieta zauważa pewną niespójność, mówiąc, że wyżywienie osadzonego kosztuje więcej niż chorego w szpitalu. Jednak postanowiła trochę ponarzekać. Kobieta zdradza, że w katowickim areszcie, jeśli chodzi o sprawy żywieniowe, “robi się coś z niczego i nic się nie może zmarnować”. Zmartwiona kobieta na łamach “SuperExpressu” postanawia przybliżyć czytelnikom niuanse życia w więzieniu.

– Ogólnie dają tzw. pawiany, czyli wszystkie mortadele, konserwy itd. Jeśli jakiś mężczyzna jest ich miłośnikiem, to pewnie ma jak w raju. To na śniadanie i kolację, a na obiad jakieś kiełbasy i mięso mielone. W kółko. I bardzo popularna jest soja, kotlety sojowe. Ja tego na pewno nie polubię – wyznała kobieta.
Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

  1. Rozenek zażartowała z imienia syna Włodarczyk. Na odpowiedź nie musiała długo czekać: „Wredne”
  2. Policja zatrzymała męża Martyny Wojciechowskiej. Przyznał się do błędu
  3. Przyłapała niewiernego partnera na zdradzie. Zemściła się w najgorszy sposób

Źródło: popularne.pl