Pola Raksa była prawdziwą ikoną polskiego kina. Aktorka wystąpiła w wielu popularnych filmach oraz serialach. Media właśnie ujawniły, co łączyło ją z Krzysztofem Krawczykiem.

Pola Raksa to bez wątpienia jedno z najgłośniejszych nazwisk w polskim kinie. Aktorka wcieliła się w wiele kultowych ról, dzięki czemu jej talent zachwycił wiele pokoleń.

Co więcej, artystka roztaczała wokół siebie niezwykły urok i miała niezwykłą urodę. Przez to stała się dla wielu chłopców i mężczyzn prawdziwym ideałem kobiecości. Aktorka zawróciła w głowie nie jednej osobie, a wśród nich był właśnie Krzysztof Krawczyk.

Pola Raksa i Krzysztof Krawczyk na jednym ekranie

Oczywiście największą miłością Krzysztofa Krawczyka była jego żona Ewa, jednak nie oznacza to, że w życiu muzyka wcześniej nie pojawiły się żadne kobiety.

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

Co ciekawe, o relacji muzyka i aktorki opowiedział sam Andrzej Kosmala, który wspomniał o tym, że Krzysztof Krawczyk i Pola Raksa spotkali się na jednym planie zdjęciowym.

Chodzi dokładniej o film pod tytułem „Szatan z siódmej klasy”, gdzie Krzysztof Krawczyk wcielił się w jednego z harcerzy. Przyszły muzyk dostał ofertę pracy na planie dzięki swojemu ojcu, który sam był zawodowym aktorem.

To właśnie tam Krawczyk spotkał się z aktorką, która od razu zawróciła mu w głowie. Jak podkreślił Kosmala, Krzysztof Krawczyk nie był w tym odosobniony.

Na planie kochali się w niej wszyscy chłopcy. Krzysztof Krawczyk również – mówi „Super Expressowi” menedżer zmarłego artysty.

Kiedy Krzysztof Krawczyk spotkał się z Polą Raksą, był jeszcze chłopcem, a ona dorastającą kobietą. Aktorka miała wtedy 19 lat, a przyszły muzyk tylko 14.

Jednak Pola Raksa nie zwracała wtedy uwagi na oczarowanego Krzysztofa Krawczyka. Różnica wieku bez wątpienia miała na to wpływ, a poza tym, był to filmowy debiut aktorki. Mimo wszystko, na pewno wiele osób może się utożsamiać z Krzysztofem Krawczykiem, jeżeli chodzi o to, jakie wrażenie zrobiła na nich w tamtym czasie Pola Raksa.

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

Źródło: se.pl