Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Nie żyje legenda polskiej sceny muzycznej. Fani w rozpaczy, leją się łzy
Elżbieta Włodarska
Elżbieta Włodarska 06.11.2025 15:37

Nie żyje legenda polskiej sceny muzycznej. Fani w rozpaczy, leją się łzy

Nie żyje legenda polskiej sceny muzycznej. Fani w rozpaczy, leją się łzy
fot. rawpixel.com z Freepik

Informacja, która wstrząsnęła polską sceną muzyczną. Nie żyje ceniony i uwielbiany przez miliony artysta, posiadacz niesamowitego talentu i charakterystycznego głosu. Odszedł 6 listopada 2025 roku. Pożegnali go koledzy z ekipy i przyjaciele ze sceny, a fani zasypują sieć wspomnieniami.

Polska scena muzyczna w żałobie

Rafał “Pono” Poniedzielski zaczynał w duecie TPWC, by chwilę później stać się filarem warszawskiego kolektywu ZIP Skład – formacji, która wychowała całe pokolenie fanów i raperów. Pono miał ucho do klasycznych bitów, charakterystyczną, „zip-składową” nawijkę i charyzmę, która na koncertach brała tłum „na raz”. 

W 1999 roku zainicjował Zip erę, a na solowych projektach lubił zaskakiwać – od brudnego, ulicznego brzmienia po hymn „Pier***ę to”, który wszedł do słownika fanów. Dla wielu był punktem odniesienia: oldschool w nowym wydaniu.

Ostatnie pożegnania i cisza w sprawie przyczyny

Wieść o śmierci Pona potwierdzono 6 listopada. ZIP Skład opublikował krótkie „Żegnaj Bracie! Pono 1976–2025”, dodając kilka archiwalnych fotografii artysty, a chwilę później Wojtek Sokół napisał:

Dzisiaj umarł mój przyjaciel, człowiek, z którym zacząłem nagrywać rap, legenda i indywidualista. Szalenie zdolny, jeszcze bardziej uparty. Kocham Cię bracie. Pono, do zobaczenia kiedyś - czytamy na Instagramie.

W tych kilku zdaniach – cała historia sceny. Na razie nie ujawniono, co było przyczyną zgonu artysty. W sieci wracają świeże nagrania z wiosennych występów Pona i wspomnienia z festiwali, jakby ktoś zatrzymał odtwarzanie w pół numeru. 

Co dalej ze sceną: dziedzictwo i niewygodne pytania

Śmierć Pona to cios dla klasycznego nurtu polskiego hip-hopu, który wciąż żył dzięki reunionom, festiwalom i wspólnym trackom dawnych ekip. ZIP Skład nigdy oficjalnie się nie rozpadł, a jego członkowie – od Fu po Sokoła – wracali do wspólnych korzeni, kiedy tylko kalendarze się zgadzały. Dziś dziedzictwo Pona zapisane jest w pamięci fanów i w numerach, które wciąż wykrzykują tłumy. Scena zacznie liczyć straty, ale też zadawać niewygodne pytania: o kondycję artystów, o zdrowie psychiczne oraz fizyczne, o tempo życia między studiem a trasą. I o to, jak opowiadać o legendach bez mitologizowania. 

Dlaczego to ważne? Bo Pono nie żyje – a wraz z nim zamknął się rozdział, który formował język, styl i etos polskiego rapu. W świecie, w którym tytuły zmieniają się co piątek, są artyści, którzy zostają „na zawsze”. Pono był jednym z nich. Czy to początek wielkiego hołdu – od tribute’owych koncertów po wspólne tracki pamięci? Środowisko już szykuje się do pożegnań, ale najpierw – chwila ciszy.

Wybór Redakcji
Sprzęt PRL
W PRL-u były w każdym polskim domu od Tatr po Bałtyk. Za te stare sprzęty płacą dziś fortunę
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Wybór Redakcji