Ofiara na tacę to tradycyjna metoda wspierania Kościoła przez wiernych. Jednak już od wielu lat ta tradycja przechodzi swego rodzaju kryzys. Powodem jest cicha rewolucja, która rozgrywa się od kilku lat w naszych głowach i kieszeniach: coraz częściej zapominamy o gotówce, mając tak wiele możliwości, by ją zastąpić.

Na brak banknotów w kieszeniach wiernych skarżą się zarówno księża chodzący po kolędzie, jak i ci, którzy patrzą na ofiarę na tacę, zbieraną w każdej mszy świętej. Nierzadko w kościele zobaczyć można taki obrazek: ksiądz lub kościelny cierpliwie stoi z tacą czekając, aż wierny przegrzebie wszystkie kieszenie w poszukiwaniu jakiejkolwiek gotówki, którą można dać jako ofiarę na tacę. Czasem rzuci kilka monet, byle tylko coś zadźwięczało. Kiedy indziej po prostu wywinie podszewki kieszeni na pół, dobitnie dając do zrozumienia, że na ofiarę na tacę ksiądz nie ma co liczyć.

Ofiara na tacę dawana bezgotówkowo

O takich sytuacjach doskonale wiedzą sklepikarze, którzy nauczyli się już, jak wytrącić argument z ręki klientów: nie masz gotówki, płać kartą. Dziś już nawet najmniejsze punkty handlowe przyjmują płatności bezgotówkowe. Wreszcie księża postanowili pójść w ich ślady.

Jak zwykle za przyspieszeniem ich decyzji przemawiał stan wyjątkowy, a mianowicie epidemia koronawirusa. Nie dość, że przez czas zamknięcia Polaków na kwarantannie kościoły siłą rzeczy opustoszały. Do tego doszło zagrożenie epidemiologiczne wynikające z użycia gotówki. Jest ona przecież czymś, co przechodzi z rąk do rąk. Jak zbierać ofiarę na tacę w sytuacji, kiedy każdy przedmiot jest potencjalnym ogniskiem zarazy koronawirusa?

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

  1. Pies schował się przed burzą do wanny. Wtedy kot zrobił niezwykłą rzecz, właścicielka szybko chwyciła za telefon
  2. Trudno uwierzyć, co w przeszłości połączyło Jaworowicz i Kurskiego. Niewielu wie o ich bliskiej współpracy w TVP
  3. Tragiczny wypadek w lubuskim. Niestety, nie żyje dziecko, nie dało się nic zrobić

Datkomat stanął w kościele w Gdańsku

Tak oto narodziła się idea datkomatu, który właśnie stanął w gdańskiej parafii Matki Bożej Saletyńskiej w Sobieszewie. Urządzenie pozwala przekazać ofiarę już nie na tacę, ale bezpośrednio na konto bankowe kościoła. Po piknięciu (zbliżeniowo, bez pin i zielony) wierny przeczytać może rutynowe Bóg zapłać, które wcześniej wypowiadane było przez kościelnego, zbierającego ofiarę na tacę.

Wierni często borykają się z pytaniem, jaka wysokość ofiary na tacę jest właściwa. Także i tutaj prosta czarna skrzynka służy podpowiedzią: pozwala ona zadeklarować wybraną kwotę 5, 10, 20 lub 50 złotych.

Dajecie ofiary na tacę? A jeśli tak – wolicie w gotówce, czy dawalibyście zbliżeniowo?

ZOBACZ ZDJĘCIA:

ofiara na tacę
Fot. chuttersnap, Unsplash

W czasie koronawirusa kościoły opustoszały, a ofiara na tacę zupełnie zniknęła.

wirus
Fot. pixabay.com Free-Photos

Siłą rzeczy spadły też wpływy z ofiar na tacę.

ZOBACZ TEŻ:

  1. Katarzyna Dowbor nieźle namieszała, wystarczyło, że założyła perukę. Fani pomylili ją z Gessler, wszystko się nagrało
  2. Cała rodzina spała w namiocie. Nagle rozpoczął się koszmar, na oczach dziecka było o krok od tragedii
  3. „Taniec z Gwiazdami 11” wraca do TV. Wiadomo, kto zrezygnował z programu. Duże zmiany w obsadzie
  4. Żele antybakteryjne mogą zawierać bardzo groźny składnik. Agencja wydała pilne oświadczenie
  5. Natalia Klimas jest w ciąży, pokazała urocze zdjęcie. „Jedno na ramieniu, drugie pod sercem”
  6. Rodzice porzucili noworodka przy mrowisku. Szczegóły tylko dla osób o mocnych nerwach

źródło: fakt.pl