Polak, który ocalił życie gromady psów, został uznany za winnego. W zeszły czwartek mężczyznę zatrzymała policja, a prokuratura postawiła mu bardzo poważne zarzuty. Ta absurdalna sytuacja oburzyła nie tylko samego zainteresowanego, ale również wielu internautów! 

Konrad Kuźmiński to jeden z członków Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Mężczyzna, który codziennie poświęca się pomocy zaniedbanym i potrzebującym pupilom, sam stał się ofiarą. Zarzucono mu bezprawne przywłaszczenie zwierząt!

Psy ocalone przed śmiercią

To był bardzo upalny dzień. W lipcu 2018 roku temperatura sięgała 35 stopni w cieniu. Pod Bogatynią, na fermie fotowoltanicznej, właściciel sześciu psów pozostawił je bez dostępu do wody i pożywienia. Nietrudno było zauważyć, jak bardzo cierpią z powodu lejącego się z nieba żaru oraz nieodpowiednich warunków. Wtedy do akcji wkroczył Konrad Kuźmiński…

Polak zatrzymany przez policję 

Wydawać by się mogło, że skoro zwierzęta zostały zabrane i otoczone należytą opieką, historia ma szczęśliwe zakończenie. Nic podobnego! Polak, który ocalił zwierzaki, został zatrzymany przez policję. Powodem było niestawienie się na komendzie w celu złożenia zeznań:

– Zatrzymano mnie o 22:15. Odebrano mi telefon i umieszczono w niewielkiej celi. Znajdowało się w niej zabrudzone łóżko. Nie było tam światła ani jakiegokolwiek pożywienia czy wody — komentował pan Konrad — Nie miałem dostępu do czystej odzieży ani podstawowych środków higienicznych w tym papieru toaletowego. Pouczono mnie, że pragnienie mogę ugasić‚ wsadzając pysk pod kran w kiblu. W ten sposób oczekiwałem na dalszy rozwój wydarzeń —  czytamy na jego profilu. 

Przesłuchanie podejrzanego

W piątek o godzinie 10:00 przetransportowano Kuźmińskiego do Zgorzelca na tzw. dołek.

— Po złożeniu szczegółowych wyjaśnień dowiedziałem się, że muszę nadal pozostać w celi, bo prokurator Agnieszka Kwaśniak w niewiadomym celu chciała spotkać się ze mną w sobotę- dzień wolny od pracy. Powiedziano mi także, że odbierają mi mój telefon — czytamy na Facebooku Konrada Kuźmińskiego.

Wolność po prawie dwóch dobach

W okolicach południa, w sobotę, skutego w kajdanki mężczyznę zawieziono do Prokuratury Rejonowej w Zgorzelcu. Tam prokurator Agnieszka Kwaśniak wręczyła panu Konradowi pismo o oddaniu go pod nadzór policji trzy razy w tygodniu. Po 40 godzinach mężczyzna mógł wrócić do domu. 

Dalszy przebieg sprawy

We wspomnianej wcześniej interwencji udział brał nie tylko Polak, ale również… policja! Śledzące całą historię osoby mają nadzieję, że sąd obiektywnie spojrzy na sprawę i oceni, czy Kuźmiński, zabierając psy, chciał je przywłaszczyć, czy uratować.

Właściciel zaniedbanych i pozostawionych w złym stanie zwierzaków odpowiada właśnie przed wymiarem sprawiedliwości. Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt oddał psy do adopcji. 

—  Dalej będę ratował zwierzęta bez względu na sadystyczne skłonności naszej prokuratury, policji i innych nieudolnych służb — podsumował całą sprawę pan Konrad.

Zobacz zdjęcia:

Polak
kochamyzwierzeta.pl

Złe warunki, w jakich przebywało sześć psów, zmotywowało Konrada Kuźmińskiego do interwencji. 

1
2
3
4
Poprzedni artykułDziennikarka TVP została zamordowana przez własną córkę. Ta zbrodnia wstrząsnęła Polską
Następny artykułAnna Puślecka walczy z nowotworem. Pokazała zdjęcie po chemii
Redaktor działu lifestyle w Lelum.pl. Absolwentka ekonomii, studentka Instytutu Socjologii. Jej pasją jest rysunek, brytyjski dowcip i sztuki walki. Zwolenniczka nieszablonowych rozwiązań oraz kreatywnych głów.