Zachowania klientów drogerii mogą irytować. Na pewno sami widzieliście w drogerii zniszczone testery, pootwierane i używane kosmetyki czy porozrzucane, brudne chusteczki do demakijażu. Zdarzają się gorsze sytuacje – np. wynoszenie odgryzionej pomadki w ustach czy przychodzenie do drogerii na cały makijaż. Nasze czytelniczki i znajome podzieliły się ze mną najciekawszymi historiami o zaskakujących zachowaniach klientów drogerii.

Zachowania klientów drogerii są różne i krążą legendy o tym, jak po słynnej promocji w Rossmanie (-55% na kosmetyki kolorowe) w drogerii zostaje pobojowisko. Ile jest w tym prawdy? Naprawdę jest tak źle? Postanowiłyśmy to sprawdzić! Nasze czytelniczki podzieliły się z nami swoimi doświadczeniami.

Jakie są zachowania klientów drogerii luksusowych?

Jeżeli wydaje wam się, że klientki wędrujące między półkami z najdroższymi kosmetykami w Sephorze czy Douglasie, zawsze zachowują się nienagannie, to jesteście w błędzie. Być może znacie słynny już film blogerki Olfaktorii, która opisywała w nim najbardziej żenujące zachowania klientów drogerii. Dorota Goldmann, która swego czasu pracowała jako konsultantka w drogerii Douglas, opowiada m.in. o odgryzaniu przez klientki szminek i wynoszeniu ich w ustach. Blogerka przekonuje, że widziała również, jak kobiety potrafią się przebierać po to tylko, by kilka razy wyłudzić te same próbki. Wydaje się nieprawdopodobne? A jednak.

Jakie są zachowania klientów luksusowych perfumerii?

Moje koleżanki, które były konsultantkami w jednej z droższych drogerii, potwierdziły tezę, że niektóre kobiety potrafią ubrać się na zakupy w swoje najlepsze i najdroższe ubrania. Robią to, żeby zostać jak najlepiej obsłużoną i… poczuć się lepiej.

– Przychodzi taka, ogląda najdroższe produkty, dyskutuje o nich z miną znawczyni, pyta o wszystko, a potem albo nic nie kupuje, albo rzuca, że dziś weszła tylko po najtańsze mleczko do demakijażu – opowiada Milena. – To chyba kwestia jakiegoś kompleksu. To przecież normalne, że większości z nas nie stać na luksusowe kosmetyki. Nie rozumiem, po co się silić i udawać bogatą. Na rynku mamy teraz wiele świetnych, niedrogich produktów, zwłaszcza polskich – dodaje nasza czytelniczka.

Sama dorabiałam sobie na studiach na wyspie z kosmetykami. Do dziś nie pojmuję np. kradzieży testerów. Przecież potencjalny złodziej nie wiedział, czy zdążyłam je wcześniej zdezynfekować. Najprawdopodobniej w ogóle nie pomyślał o tym, jak może skończyć się użycie brudnego kosmetyku, zwłaszcza do oczu.

Zachowania klientów drogerii popularnych

Jeżeli chodzi o popularne drogerie, na myśl przychodzą oczywiście historie opisujące zachowania klientów drogerii Rossmann, którzy w ferworze walki o kosmetyki tańsze o połowę, są w stanie zrobić naprawdę wiele. W przypadku tej promocji słyszałam już historie o rękoczynach, przepychaniu się i wykradaniu sobie produktów z koszyka. W internecie można znaleźć mnóstwo wypowiedzi samych pracownic Rossmanna, które narzekają na otwarte produkty, pomimo tego, że na półkach leżą testery. Panie mają też podobno zwyczaj samodzielnego otwierania szuflad z zapasami kosmetyków (może zrobić to tylko konsultantka) i robienia sobie kompletnego makijażu przy okazji wizyty w drogerii. Spryskiwanie się perfumami od góry do dołu rzeczywiście widziałam kilkakrotnie.

Klienci nie pozostają dłużni, jeżeli chodzi o krytykę. Wypominają Rossmannowi m.in. brak testerów, niemiłą obsługę, błędy przy naliczaniu rabatu (na niekorzyść klienta) i oczywiście braki magazynowe.

Wiele się zmieniło

Czy podczas najpopularniejszej promocji w Rossmannie naprawdę mają miejsce dantejskie sceny? Czy takie zachowania klientów drogerii są standardem? Nie zgadzam się z tą tezą. Lubię makijaż i często testuję nowości, więc chętnie korzystam z najsłynniejszej akcji Rossmanna. Podczas ostatniej wizyty w czasie tej promocji nie zauważyłam niczego nieodpowiedniego. Panie ustępowały sobie miejsca przy szafach z kolorówką, nikt nie dobijał się do ‘’zakazanych’’ szuflad. Spokojnie udało mi się wszystko kupić i nie zastałam góry rozpakowanych i ‘’obmacanych’’ kosmetyków. Czy wiąże się to z lepszym przygotowaniem promocji (większe zaopatrzenie) i tym, że powtarza się ona cyklicznie?

Pewnie też. Przede wszystkim uważam jednak, że tak negatywne postrzeganie zachowań klientek drogerii, zwłaszcza tych popularnych, jest w jakiejś mierze nieuzasadnione i wynika z potrzeby sensacji. Żeby przekonać się, jak wyglądają prawdziwe sklepowe ‘’bitwy’’ wystarczy przejść się na promocje z okazji Black Friday w USA. Tam nikt nie dziwi się podobnym zachowaniom, bo wszyscy wiedzą, że są one wręcz elementem tradycji tego największego konsumpcyjnego święta.

Czy zachowania klientów drogerii można uzasadnić?

Przyzwyczailiśmy się do wytykania palcami biednych Polaków- cebulaków, którzy z bitwy o karpia czy torebkę Wittchen w Lidlu przerzucili się na Rossmanna. Śmiejemy się z chytrej baby z Radomia, zapominając przy tym, że ta kuriozalna sytuacja miała miejsce kilka lat temu i była jednostkowa. Nie zastanawiamy się nad tym, że takie zachowania mogą mieć swoje źródło w doświadczeniu biedy, choćby z czasów PRL.  

Nie wszystkie zachowania klientów drogerii są oczywiście przykładem wysokiej kultury osobistej. Myślę jednak, że wcale nie są to sytuacje tak nagminne, jak niektórym się wydaje.

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Zachowania klientów drogerii
Fot.unsplash.com

Eleganckie klientki luksusowych drogerii potrafią się nieelegancko zachować.