Zbigniew Wodecki kłamał jak z nut. Nie chciał, żeby ktokolwiek dowiedział się o bardzo bliskiej relacji łączącej jego i Ewę Demarczyk. Był jednym z jej najbliższych przyjaciół, ale ukrywał tę relację. Dlaczego?

Demarczyk była raczej samotniczką i w późniejszych latach życia nie zależało jej na rozgłosie. 

Zbigniew Wodecki zabrał ze sobą tajemnicę do grobu. Chodziło o Ewę Demarczyk

Pod koniec życia Ewa Demarczyk była niezwykle zamknięta na ludzi. Kontakt utrzymywała jedynie z Grażyną Barszczewską i Zbigniewem Wodeckim. 

Nie pojawiła się jednak na jego pogrzebie, by uniknąć sensacji po tym, jak zniknęła na wiele lat z życia publicznego. Chciała, by ten dzień należał w pełni do niego. 

– Była to z pewnością jedna z trudniejszych decyzji – mówił jej partner, Paweł Rynkiewicz, w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

 To był dzień poświęcony Zbyszkowi i to on powinien być w skupieniu odprowadzony w ostatniej drodze. Znamy realia mediów. Pojawienie się publiczne Ewy mogłoby spowodować niezręczną sytuację, niezdrową sensację. Nie chciała tego zrobić Zbyszkowi. W skupieniu obejrzała całą ceremonię w telewizji. Później zapaliła znicz na jego grobie i pożegnała się z nim w samotności, bez fleszy – dodał. 

Wodecki nie chciał narażać Ewy Demarczyk na zainteresowanie dziennikarzy i pragnął uchronić jej prywatność. Dla niej kłamał w rozmowach z dziennikarzami. 

Choć utrzymywali bliską relację aż do końca, Zbigniew Wodecki zaprzeczał, że miał z nią jakikolwiek kontakt. 

Chciał uchronić Demarczyk przed wścibskimi dziennikarzami

– Śmiała się, gdy przeczytała rozmowę ze Zbyszkiem Wodeckim, w której pytany, co dzieje się z Ewą Demarczyk odpowiedział, że nie ma pojęcia, bo dawno jej nie widział. Wtedy zadzwoniliśmy do niego i przypomnieliśmy, że tydzień wcześniej jedliśmy razem obiad. „Tak, ale wiecie dobrze, że gdybym to powiedział, nie daliby żyć i mnie, i wam” – powiedział z uśmiechem Zbyszek. Przyjaciele szanowali jej wolę, że o sprawach prywatnych nie chce publicznie mówić i nikt z nich nie udzielał na ten temat informacji – opowiadał Rynkiewicz. 

Rynkiewicz przez lata wykonywał wolę Ewy w kwestii tego, z kim chce, a z kim nie chce rozmawiać. To on odbierał telefony i informował ją, kto dzwoni, a ona decydowała. 

– Pracowaliśmy razem i opiekowaliśmy się sobą wzajemnie. Nie będę opowiadał, jak przeżywała, gdy przeszedłem bardzo poważny incydent zdrowotny. Przez kilka tygodni byłem w śpiączce podłączony do respiratora. Przeżyłem dzięki Niej, dziś jestem bez Niej… – mówił. 

Ewa Demarczyk zmarła 14 sierpnia 2020 roku.

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

źródło: [pomponik.pl]

Poprzedni artykułZbędne kilogramy pojawiają się w różnych miejscach. Wiemy, czego nie jeść, aby nie przytyć
Następny artykułAnna Dereszowska pokazała zdjęcia z planu. „Ale Cię urządzili”