Zbigniew Wodecki: śmierć muzyka była szokiem dla jego rodziny, przyjaciół i milionów fanów. Nikt, łącznie z samym artystą miał nie spodziewać się, że może dojść do podobnej tragedii. Jak wyglądały jego ostatnie chwile? Przed operacją powiedział poruszające słowa. Czyżby jednak przeczuwał, że zabieg nie skończy się najlepiej?

Jeszcze za życia stał się ikoną polskiej muzyki. Współpracował z takimi sławami jak między innymi Zdzisława Sośnicka, Ewa Demarczyk, Alicja Majewska czy Marek Grechuta. Autor hitów, które nucą kolejne pokolenia. Zbigniew Wodecki: śmierć przyszła po niego o wiele za wcześniej. Artysta mógłby jeszcze wiele zdziałać, niestety – nie zdążył. Zanim odszedł, miał skierować do swoich bliskich niepokojącą prośbę. Wiedział, co go czeka?

Zbigniew Wodecki: śmierć przyszła niespodziewanie. Jak zmarł?

Zbigniew Wodecki zmarł 22 maja 2017 roku w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat. Gwiazdor trafił do szpitala ponad tydzień wcześniej po tym, jak przeszedł poważny udar mózgu po operacji wszczepienia mu bypassów. Na domiar złego, kiedy już przebywał w śpiączce, okazało się, że zachorował na zapalenie płuc.

Wodecki został poddany leczeniu w warszawskim Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA. Znana piosenkarka Alicja Majewska wspominała, że artysta miał poważne obawy odnośnie do swojego stanu zdrowia. Ojciec muzyka w przeszłości również cierpiał na dolegliwości kardiologiczne, co ostatecznie doprowadziło do jego śmierci. Jak twierdziła Majewska w rozmowie z newsweek.pl, autor hitu Pszczółka Maja niespecjalnie o siebie dbał. Podobne spostrzeżenia miał kompozytor Andrzej Sikorowski. 

Chociaż po operacji Wodecki czuł się w miarę dobrze, a nawet rozmawiał ze znajomymi i układał plany na przyszłość, prawdopodobnie miał złe przeczucia. Jak czytamy na newsweek.pl, artysta przed zapadnięciem w śpiączkę skierował do bliskich poruszającą prośbę:

– Podobno przed operacją powiedział, że gdyby mu się coś stało, to życzy sobie, by muzycy z tego powodu nie odwoływali występów – wyjawił w rozmowie z newsweek.pl Andrzej Mleczko. 

Jak wspomina Alicja Majewska, na kilka godzin przed operacją zadzwoniła do muzyka. Miał jej wtedy powiedzieć:

Leżę i się boję. – wokalistka przyznała, że nadal nie może uwierzyć w śmierć swojego wieloletniego przyjaciela.

Jak wyglądał pogrzeb Zbigniewa Wodeckiego?

Pogrzeb Zbigniewa Wodeckiego odbył się 30 maja 2017 roku. Bliscy muzyka zdecydowali, że powinien spocząć w Krakowie. Był silnie związany z tym miastem zarówno pod względem zawodowym, jak i przede wszystkim – emocjonalnym. 

Władze miasta zdecydowały się oddać hołd artyście. Z tego powodu 30 maja z Wieży Mariackiej, zamiast tradycyjnego hejnału, dało się słyszeć kultowy singiel Louisa Armstronga – What a Wonderful World. Zbigniew Wodecki spoczywa w swoim rodzinnym grobowcu, usytuowanym ma krakowskim cmentarzu Rakowickim. 

Zbigniew Wodecki: śmierć spadła na muzyka po tym, jak przeszedł operację mającą ułatwić mu życie. Na zawsze pozostanie w pamięci swoich bliskich, przyjaciół oraz fanów. 

ZOBACZ ZDJĘCIA:

zbigniew wodecki śmierć
fot. facebook.com Zbigniew Wodecki – Fan Club

Zbigniew Wodecki: śmierć zastała go w wieku sześćdziesięciu siedmiu lat.