Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Halina Kunicka gorzko o relacji z synem i samotności. "O Boże, po co ja się znów obudziłam"
Elżbieta Włodarska
Elżbieta Włodarska 03.11.2025 16:36

Halina Kunicka gorzko o relacji z synem i samotności. "O Boże, po co ja się znów obudziłam"

Halina Kunicka gorzko o relacji z synem i samotności. "O Boże, po co ja się znów obudziłam"
fot. KAPIF

Halina Kunicka wraca do rozmów publicznych, ale robi to ostrożnie i bez ozdobników. W kilku zdaniach odsłania rytm codzienności, naznaczony wiekiem, pracą pamięci i cichą refleksją nad bliskością. W centrum pozostaje syn i to, co mówi o ich relacji – oszczędnie, konkretnie, bez zbędnych dopowiedzeń. Co z tych słów wynika dla niej samej i dla ich rodzinnej codzienności?

Głos po urodzinach

18 lutego Halina Kunicka obchodziła 87. urodziny. Choć coraz rzadziej można spotkać ją brykającą na ważnych wydarzeniach związanych z show-biznesem, jakiś czas temu zgodziła się opowiedzieć o tym, jak dziś wygląda jej codzienność, jakie ma rytuały i jak radzi sobie z ciszą po intensywnych latach sceny. 

Otóż w rozmowie w “Dzień dobry TVN” Halina Kunicka opowiedziała, jak obecnie wygląda jej życie. Z tonu wypowiedzi wynika spokój, ale i konsekwencja w nazywaniu spraw po imieniu. Nie ma tu rozbudowanych anegdot ani wielkich gestów. Jest ważenie słów i unikanie domysłów. Wspomniana rozmowa nie rozwija wątków ponad potrzebę, co samo w sobie jest znaczące. Takie ustawienie akcentów porządkuje odbiór i narzuca jasny rytm. To intymność podana w sposób kontrolowany. I to się czuje.

W tej samej rozmowie pojawiły się krótkie, ale wymowne sformułowania, w których pobrzmiewa codzienny ciężar rutyny oraz pytania stawiane tuż po przebudzeniu Halina Kunicka. To zdanie otwiera przestrzeń do refleksji o samotności, ale bez dramatyzowania. Jest proste i konkretne. Słyszalna jest szczerość, która nie szuka taniego efektu. Brzmi jak konstytucja dnia, który zaczyna się z wahaniem, a potem wraca na tory. Takie wyznanie porządkuje też oczekiwania wobec tego, co artystka chce powiedzieć o sobie. Minimalizm słów ma tu znaczenie. Zostaje sedno.

Czasami się zdarza tak, że budzę się rano i myślę sobie: "O Boże, po co ja się znów obudziłam". Ja wcale nie chcę się budzić, ale może, a nawet na pewno, jednak jest to sprawa wieku, a poza tym sprawa samotności. To jest powód jedyny, najważniejszy, samotność. Mimo że mam [...] wnuki, cudowne chłopaki i przyjaciółki, których jest już niestety coraz mniej, to samotność mnie poraża i nie pozwala żyć z radością - mówiła.

Kolejne zdanie dotyka źródła tego nastroju i wprowadza deklarację, która porządkuje temat, bez pozostawiania miejsca na spekulacje. To nie jest skarga, raczej opis stanu i jego oczywistych przyczyn. Padają słowa o wieku, a zaraz obok o samotności, co razem tworzy ramę do dalszych wątków. W tym także do tematu relacji z synem, którą artystka ujmuje oszczędnie. Słyszymy ton doświadczonej osoby, która porządkuje fakty i emocje. Bez patosu. Bez niepotrzebnych dygresji. To jasna oś, do której będzie wracać w kolejnych wypowiedziach. I to dobrze porządkuje narrację.

Relacja z Marcinem

Kiedy rozmowa przechodzi do spraw rodzinnych, pojawia się konsekwentna oszczędność i precyzja, jakby każde zdanie miało ważyć więcej niż cała dygresja. Nie ma tu opowieści o przeszłości podanej w długiej formie. Są krótkie komunikaty, które wyznaczają granice prywatności. To świadoma decyzja, która pozwala zachować proporcje między ciekawością publiczności a prawem do intymności. W tym zakresie artystka stawia kropki zamiast przecinków. To styl, który porządkuje przekaz i nie uruchamia nadinterpretacji. W tle pozostaje pytanie o to, co dzieje się między nimi na co dzień. W odpowiedzi pada słowo-klucz, które wyznacza kierunek dalszego myślenia o tej relacji z synem Marcinem. Halina Kunicka przyznała, że ta jest skomplikowana.

Ważnym elementem tej układanki pozostaje miejsce syna w emocjonalnym pejzażu artystki, opisane krótko i bez zastrzeżeń. Taki komunikat nie rozwija kulis, ale jasno pokazuje hierarchię. To nie jest próba ocieplania obrazu, raczej rzeczowe przypomnienie priorytetów. W tym kontekście pojawia się także zarys drogi życiowej syna, który porządkuje tło, bez wchodzenia w detale. Wychowali syna Marcina Kydryńskiego, cenionego dziennikarza i podróżnika. Te dwa fakty – pozycja w sercu i dumnie zarysowana ścieżka – tworzą równowagę między emocją a osiągnięciem. To równowaga potrzebna, by nie sprowadzać relacji wyłącznie do trudności. Dzięki temu obraz rodziny nie jest jednowymiarowy. Jest pełniejszy i konkretny. I tyle w tym temacie naprawdę trzeba.

Wiecznie go nie ma. On z kolei pochłania świat. Dawniej, przed laty jeździł po świecie, po tej Afryce, po Azji, po różnych rzeczywiście miejscach straszliwie niebezpiecznych. I myśmy z Lucjanem bardzo te jego wyjazdy przeżywali. [...] Skąd w nim bierze się wszystko to, czego ja nie mam i nigdy nie miałam? I nie potrafiłam zobaczyć tego świata i pragnąć tego świata tak jak on […] On przychodzi do mnie często, jak tylko jest w Polsce i w Warszawie. To nie bardzo tak jakoś nam się układa właściwie ta rozmowa. [...] Tak sobie myślę, jak to jest możliwe, że to jest mój syn, ktoś najbliższy mi na świecie, bo teraz nie mam już nikogo bliższego - tłumaczyła.

Samotność i konsekwencje

Klucz do zrozumienia tonu całej opowieści pada w krótkim, bardzo stanowczym zdaniu, które wskazuje jedną, główną przyczynę trudniejszych momentów Halina Kunicka – "To jest powód jedyny, najważniejszy, samotność." Tak postawiona diagnoza porządkuje rozmowę o relacjach, bo odsyła do stanu, a nie do osoby. Nie obwinia nikogo. Nie wskazuje winnych. Mówi o okolicznościach, które wpływają na nastrój, energię i sposób reagowania. To ważne rozróżnienie. Umożliwia ocenę sytuacji bez przykładającej się do konfliktu narracji. I otwiera przestrzeń na spokojne funkcjonowanie na co dzień. Prosto i uczciwie.

Są wspaniałe, fajni chłopcy, niemniej jednak nie jest to taki kontakt, żeby oni przychodzili do mnie i to moja wina. Moja. W gruncie rzeczy jestem bardzo zamkniętą osobą, która niełatwo nawiązuje kontakty - powiedziała o wnukach.

Taka szczerość niesie konsekwencje, ale też porządkuje oczekiwania wobec kontaktów rodzinnych. Skoro sednem jest samotność, kluczowe staje się zarządzanie czasem, rytuałami i energią tak, by codzienność nie przytłaczała. W praktyce oznacza to unikanie rozbudowanych deklaracji i utrzymywanie komunikacji w klarownych, krótkich formułach. Właśnie tak mówi dziś artystka: krótko, precyzyjnie, bez ozdobników. Tego nikt się nie spodziewał, ale te słowa wybrzmiały wyraźnie. W tle pozostaje relacja z synem, budowana w oparciu o wzajemny szacunek do granic i prywatności. Bez presji na narracyjne domknięcia. To wystarcza, by zachować spokój. Teraz każdy idzie swoją drogą.

Wybór Redakcji
Orange
Pilny komunikat Orange, od lutego wyłącza tę usługę. Dane klientów zostały skasowane
Pieniądze, ZUS
Emerytura bez ani jednego dnia pracy. W tym przypadku ZUS i tak wypłaci pieniądze
Wybór Redakcji