Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Kule ognia nad polskim miastem! Ludzie nie spali całą noc
Klaudia Tomaszewska
Klaudia Tomaszewska 05.11.2025 10:19

Kule ognia nad polskim miastem! Ludzie nie spali całą noc

Kule ognia nad polskim miastem! Ludzie nie spali całą noc
Anita Walczewska/East News

Późne popołudnie, wtorek 4 listopada, Kielecczyzna patrzy w niebo. „Kule ognia spadały z nieba” – takie zgłoszenia sypnęły się do służb po godz. 17. W ruch poszedł m.in. wojskowy śmigłowiec, a mundurowi przeczesują pogranicze powiatów kieleckiego i pińczowskiego. Kula ognia rozpaliła wyobraźnię internautów, ale na ziemi… nadal cisza i brak śladów.

Alarm i poszukiwania: co naprawdę spadło z nieba?

Sygnał o „kuli ognia” wystartował niczym rakieta: pierwszy świadek z powiatu pińczowskiego opisał płonący obiekt sunący z nieba. Służby postawiono w stan gotowości, a nad teren poleciał śmigłowiec – według relacji mieszkańców wyglądał na wojskowy. Mł. asp. Paula Kępińska z KPP w Pińczowie doprecyzowała, że zgłoszenie przyszło od mieszkanki Włoszczowic. Z kolei asp. Maciej Ślusarczyk z KWP w Kielcach potwierdził: „trwają poszukiwania obiektu lub śladów zniszczeń”. Na mapie działań przewijają się Morawica oraz granica powiatów – tam miała zgasnąć tajemnicza kula ognia.

Dla jednych to kosmiczne widowisko, dla drugich fałszywy alarm. W sieci pojawiły się pierwsze nagrania i domysły, a my przypominamy pokrewne zjawiska: bolid to „spadająca gwiazda w wersji XXL”, czyli wyjątkowo jasny meteor; meteorytem nazywamy dopiero fragment, który doleci do ziemi. Jeśli coś spadło – zostawia ślad. Na razie brak dowodów.

Pierwsze zgłoszenia napłynęły tuż po 17

Zgłoszenia o „kulach ognia” zaczęły spływać po godz. 17. O 20:00 policja studziła emocje. „Na ten moment nie odnaleziono żadnego obiektu, który mógł spaść, nie stwierdziliśmy też żadnych uszkodzeń” – mówił asp. Ślusarczyk. „Nie znaleźliśmy żadnego obiektu, nie ma też śladów, by coś spadło. Nie ma zarzewi ognia, nie ma wyczuwalnego dymu” – dodała mł. asp. Kępińska. I to jest punkt zwrotny: kula ognia rozbłysła w relacjach, ale teren milczy.

W kuluarach internetowych trwa dyskusja: jedni widzą meteoryty, inni stawiają na pochodzenie „ziemskie” – np. szczątki satelity czy efekt ćwiczeń. Ognista piłka nie uderzyła jednak w żadną stodołę, nie przypaliła lasu, nie zdmuchnęła linii energetycznej. Zero zgliszcz, zero dymu, zero zapachu spalenizny – a to już konkret.

Władze błyskawicznie zajęły się sprawą

Czy to był efektownej urody bolid, który w ostatniej chwili rozpadł się w atmosferze? A może wejście w atmosferę kosmicznego „śmiecia”, który spłonął, zanim dotknął ziemi? Eksperci od astronomii zwykle podkreślają prostą zasadę: prawdziwy meteoryt zostawia ścieżkę – od huku po kratery w polu (nawet te małe). Tu jej nie ma. Służby będą nadal weryfikować zgłoszenia i przeglądać nagrania z monitoringu oraz kamer samochodowych; to z nich najłatwiej wyłuskać trajektorię zjawiska.

Na razie mamy więc historię bez puenty: kula ognia zagrała pierwszy plan, a potem… zgasła. Jeśli pojawią się twarde dowody, wrócimy do tematu z analizą specjalisty od bolidów i mapą przelotu.

Wybór Redakcji
Sprzęt PRL
W PRL-u były w każdym polskim domu od Tatr po Bałtyk. Za te stare sprzęty płacą dziś fortunę
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Wybór Redakcji