Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Nie żyje uwielbiany polski spiker! TO wiadomo o przyczynie śmierć. ZGROZA
Klaudia Tomaszewska
Klaudia Tomaszewska 28.09.2025 15:36

Nie żyje uwielbiany polski spiker! TO wiadomo o przyczynie śmierć. ZGROZA

Nie żyje uwielbiany polski spiker! TO wiadomo o przyczynie śmierć. ZGROZA
Canva/d-keine/facebook.com/

Głęboka żałoba w MKS Nielba Wągrowiec. Krzysztof Janicki nie żyje – informację o śmierci wieloletniego spikera klub przekazał w sobotę, 27 września. Przez ponad dwie dekady jego donośne „witamy w hali!” było znakiem firmowym meczów piłki ręcznej i piłki nożnej w Wągrowcu. Przyczyny śmierci nie podano do wiadomości publicznej, ale jedno jest pewne: kibice stracili głos, który łączył pokolenia.

„Głos Żółto-Czarnych” – 24 lata na pierwszym mikrofonie

Krzysztof Janicki nieprzerwanie towarzyszył Nielbie przez 24 lata – witał fanów, ogłaszał składy, podkręcał atmosferę w chwilach triumfu i dodawał otuchy, gdy było pod górkę. Klub nazwał go wprost „legendarnym spikerem”, a w emocjonalnym wpisie podkreślił, że Janicki był z drużyną „na dobre i na złe”. 

W sobotę kibice znów usłyszeli ten cytat, ale już jako pożegnanie. Odszedł w nocy – tak brzmiał komunikat, który niczym grom spadł na wągrowiecki sportowy świat.

Trener, nauczyciel, perfekcjonista. Minuta ciszy i remis, który zabolał

Dla wielu był nie tylko głosem z głośników, lecz także trenerem i nauczycielem – człowiekiem, który zarażał pasją i pilnował detali: punktualności, przejrzystych komunikatów, szacunku dla rywala. „Profesjonalny i oddany” – tak mówili o nim zawodnicy i działacze. Przed meczem Ligi Centralnej z Sandrą SPA Pogonią Szczecin jego pamięć uczczono minutą ciszy, a samo spotkanie zakończyło się remisem 32:32 i porażką Nielby 2:4 w karnych – wynik, który dopisał czarną klamrę do czarnego dnia. Statystyki potwierdzają: po godzinie gry „bramka za bramkę” lepsi w serii rzutów byli goście.

Nieprzypadkowo to właśnie w Wągrowcu słowo „spiker” brzmiało dumnie. Janicki uszlachetniał rzemiosło: dbał o tempo, dykcję i ten drobny uśmiech, który potrafi rozbroić napięcie. Tego nie da się zapisać w protokole meczowym – to się pamięta.

Ostatnie pożegnanie i pamięć, która zostaje na trybunach

„Jego głos był znany wszystkim kibicom Żółto-Czarnych. Świętował największe sukcesy, był przy klubie, gdy szło mu gorzej” – napisała Nielba. Kondolencje popłynęły z lokalnych mediów i profili społecznościowych, gdzie żegnały go setki osób. To tam padały słowa, że Krzysztof Janicki nie żyje, ale „jego głos zostanie z nami na zawsze”. 

Przyczyna śmierci nie została ujawniona – prośbę o uszanowanie prywatności rodziny przyjęto z pełnym zrozumieniem. Jeśli macie zdjęcia lub nagrania, na których słychać jego zapowiedzi, klub zachęca, by dzielić je w komentarzach: niech powstanie cyfrowe archiwum człowieka, który był dźwiękiem Nielby. (Oficjalne pożegnania i komunikaty: profil MKS Nielba Wągrowiec oraz relacje krajowych i lokalnych redakcji).

Wybór Redakcji
Sprzęt PRL
W PRL-u były w każdym polskim domu od Tatr po Bałtyk. Za te stare sprzęty płacą dziś fortunę
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Wybór Redakcji