Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Uczniowie nagle zaczęli masowo mdleć na apelu szkolnym. Szokująca hipoteza dyrektorki!
Kacper  Jozopowicz
Kacper Jozopowicz 07.11.2025 15:59

Uczniowie nagle zaczęli masowo mdleć na apelu szkolnym. Szokująca hipoteza dyrektorki!

Uczniowie nagle zaczęli masowo mdleć na apelu szkolnym. Szokująca hipoteza dyrektorki!
Fot. Wojciech Olkusnik/East News

Na uroczystym apelu w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Łachowie aż 12 uczniów zgłosiło złe samopoczucie, a dwoje trafiło do szpitala. Strażacy niczego groźnego nie wykryli, okna były otwarte, a dyrektorka mówi o „efekcie domina”. Co dokładnie wydarzyło się na apelu w Łachowie i jakie wnioski wyciągnęła szkoła po nerwowym piątku?

Pierwsze minuty zamieszania

Piątek, 7 listopada 2025 r., sala gimnastyczna, apel przed Świętem Niepodległości. Najpierw źle czuje się jedno dziecko — nauczyciele wyprowadzają je na świeże powietrze. Po kilku minutach dołączają kolejne osoby z różnych części sali, skarżąc się na ból brzucha i głowy. Dyrekcja nie ryzykuje: wzywa straż i pogotowie, a budynek zostaje ewakuowany. Ostatecznie 12 uczniów mówi o złym samopoczuciu, dwoje profilaktycznie jedzie do szpitala. „Było nerwowo, ale zadziałaliśmy tak, jak trzeba” — relacjonuje szefowa placówki. 

Kluczowy fakt? Sprzęt strażaków nie wykazał w powietrzu żadnych niebezpiecznych substancji. Jeszcze tego samego dnia jedna z uczennic dzwoni do szkoły, by uspokoić dorosłych, że czuje się dobrze.

Co udało się ustalić?

„Efekt domina” i liczby, które robią wrażenie

Dyrektorka Jadwiga Filipkowska ma roboczą hipotezę: mógł zadziałać „efekt domina” — mechanizm, w którym stres i niepokój szybko udzielają się grupie, potęgując objawy. Psychologowie określają to jako reakcję psychogenną, która może pojawić się nawet w dobrze znanym otoczeniu, gdy wyobraźnia i napięcie przejmują kontrolę. W takich sytuacjach pojedynczy przypadek złego samopoczucia potrafi uruchomić lawinę kolejnych reakcji, zwłaszcza wśród dzieci, które silniej przeżywają niepokój i reagują na emocje rówieśników.

Nauczyciele z Łachowa mają przeszkolenie z pierwszej pomocy, a przy uczniach liczy się refleks i procedura: udzielenie pomocy na miejscu, szybki telefon po służby i kontakt z rodzicami. Ten schemat zadziałał bez zarzutu. Co istotne, sala, w której doszło do zdarzenia, regularnie gości szkolne uroczystości — od apeli po akademie, choćby październikowy Dzień Papieski. To podkreśla, że nie była to przypadkowa przestrzeń, lecz dobrze znane miejsce, w którym uczniowie czują się zwykle bezpiecznie. Dzięki temu łatwiej było opanować sytuację, choć emocje i tak sięgnęły wysoko.

Co dalej?

Co dalej po apelu w Łachowie? Reakcje i lekcje na przyszłość

Po pierwsze: spokój. Skoro mierniki nie wykazały zagrożenia, a dzieci po krótkim odpoczynku wracały do formy, priorytetem jest rozmowa i wsparcie emocjonalne — zwłaszcza po intensywnych, głośnych uroczystościach. Po drugie: komunikacja z rodzicami. Szkoła już tego dnia przekazała, co ustalono, i uspokoiła nastroje. Po trzecie: krótkie „post-mortem” procedur — co zadziałało, co można dopracować (np. wcześniejsze rozrzedzenie tłumu, dodatkowe przerwy na wietrzenie). Podobne sytuacje zdarzały się w innych szkołach w kraju i zwykle, po badaniach, wskazywano właśnie na reakcję łańcuchową stresu, a nie toksyczne opary czy awarie instalacji — taki wniosek padł choćby po wiosennym incydencie w Starej Wsi na Mazowszu. To cenna wskazówka, by profilaktykę budować nie tylko na czujnikach, ale i na… psychologii. 

Na koniec najważniejsze: według relacji dyrekcji dzieci z Łachowa są bezpieczne, a szkoła nie zidentyfikowała przyczyny po swojej stronie.

Wybór Redakcji
Sprzęt PRL
W PRL-u były w każdym polskim domu od Tatr po Bałtyk. Za te stare sprzęty płacą dziś fortunę
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Wybór Redakcji