Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Nie żyją ojciec i syn. To, co ujawniono, aż mrozi! koszmar za ścianą
Kacper  Jozopowicz
Kacper Jozopowicz 07.11.2025 23:21

Nie żyją ojciec i syn. To, co ujawniono, aż mrozi! koszmar za ścianą

Nie żyją ojciec i syn. To, co ujawniono, aż mrozi! koszmar za ścianą
Fot. Canva

„Przyczyną tragedii była konieczność oddania syna do DPS-u” – twierdzi prezeska poznańskiego stowarzyszenia „Żurawinka”. W mieszkaniu przy ul. Katowickiej znaleziono ciała 79-letniego ojca i jego 46-letniego, niepełnosprawnego syna. Policja wyklucza udział osób trzecich, ale śledztwo trwa. To jedna z tych historii, po których w mieście zapada niezręczna cisza.

Kulisy tragedii przy Katowickiej

W czwartkowy poranek pracownik socjalny zapukał do mieszkania na Ratajach i odkrył dwa ciała. Zmarli to 79-latek i jego 46-letni syn poruszający się na wózku. Policja i prokurator rozpoczęli czynności, a pierwsze ustalenia są jednoznaczne: nie ma śladów wskazujących na udział osób trzecich. Adres – ul. Katowicka – w ciągu godzin stał się najczęściej odmienianym przez poznaniaków. 

Prezeska „Żurawinki”, organizacji wspierającej osoby z mózgowym porażeniem dziecięcym (wyjaśnienie: to schorzenie neurologiczne, które często wymaga stałej opieki), potwierdziła, że 46-letni Paweł był ich podopiecznym. Miasto zapewniało rodzinie codzienną pomoc asystenta, pielęgniarki i teleopiekę, a mimo to nie udało się uniknąć najczarniejszego scenariusza. „To rodzina z nami od 1993 r., to dla nas niewyobrażalny cios” – napisała szefowa stowarzyszenia.

„Czyn z miłości”? Poruszające oświadczenie i twarde fakty

Najmocniejsze słowa padają właśnie od prezeski „Żurawinki”: według niej bezpośrednim powodem dramatu była perspektywa przeniesienia syna do domu pomocy społecznej (DPS), co – jak twierdzi – miało nastąpić dzień wcześniej. Ojciec „wiedział, ile czasu wymaga karmienie i pielęgnacja” i bał się, że w DPS-ie „nie będzie ludzi i czasu, by zapewnić synowi taką opiekę”. To, co się stało, nazwała „czynem z miłości”. To mocna, emocjonalna interpretacja bliskich i środowiska wsparcia, nie zaś oficjalny komunikat służb. Policja podkreśla: mechanizm zgonu i kolejność śmierci obu mężczyzn wciąż są badane. 

Wiadomo też, że zawiadamiający MOPR znał tę rodzinę od miesięcy, co tylko podbije pytania o system. Bo obok poruszających słów jest proza: protokoły, sekcje, opinie biegłych. Na wyniki trzeba poczekać, ale już dziś śledczy wskazują brak przesłanek do przyjęcia ataku z zewnątrz. W tym punkcie chłodne raporty zderzają się z ciepłem domowej rutyny, która dla opiekuna bywa 24-godzinną zmianą bez przerwy.

Co dalej dla Poznania i dla systemu

Ta śmierć uderza nie tylko w znajomych i sąsiadów. Uderza w nasze poczucie, że „instytucja zaopiekuje”, jeśli w domu zaczyna brakować sił. Oświadczenie „Żurawinki” wprost podnosi temat deinstytucjonalizacji – czyli przenoszenia ciężaru opieki z placówek do rozwiązań środowiskowych. Samorząd miał tu działać: asystent, pielęgniarka, teleopieka. A jednak finał boleśnie każe pytać, czy pomoc była wystarczająca i czy moment decyzji o DPS-ie nie stał się iskrą w beczce strachu. 

Na razie pozostają kondolencje i śledztwo. Gdy pojawią się wyniki sekcji i ustalenia prokuratury, wrócimy do sprawy. Materiał źródłowy: portal „Fakt” (oświadczenie stowarzyszenia i aktualny stan śledztwa). Dodatkowe potwierdzenia: Onet, Radio Poznań. A pytanie, które zostaje z czytelnikami? Czy ta tragedia stanie się impulsem, by w praktyce – nie w prezentacjach – dopisać do systemu brakujące ręce i czas?

Wybór Redakcji
Sprzęt PRL
W PRL-u były w każdym polskim domu od Tatr po Bałtyk. Za te stare sprzęty płacą dziś fortunę
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Wybór Redakcji