Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Nowe zasady dla klientów Biedronki! Czegoś takiego jeszcze nie było
Kacper  Jozopowicz
Kacper Jozopowicz 02.11.2025 14:22

Nowe zasady dla klientów Biedronki! Czegoś takiego jeszcze nie było

Nowe zasady dla klientów Biedronki! Czegoś takiego jeszcze nie było
Fot. Zofia i Marek Bazak/East News

Na parkingach Biedronki trwa test technologii, która rozlicza postój co do minuty. 90 minut za darmo, potem rosnące opłaty i kary sięgające nawet 3,5 tys. zł w skrajnych przypadkach. Pilotaż ruszył we Wrocławiu, a sieć sprawdza, czy system kamer i skanerów tablic rozwiąże problem „wiecznie zajętych” miejsc. Źródła mówią jasno: kierowcy, koniec z zostawianiem auta „na cały dzień”.

Co i gdzie testuje Biedronka

Na części parkingów przy sklepach Biedronki pojawił się system rozpoznawania tablic rejestracyjnych (ANPR – kamery zczytują numery aut na wjeździe i wyjeździe). Zasada jest prosta: klienci mają 90 minut darmowego postoju. Po przekroczeniu tego limitu trzeba zapłacić 2 zł za pierwszą dodatkową godzinę i 4 zł za każdą następną rozpoczętą godzinę. Brzmi jak matematyka z podstawówki, ale stawki robią się dotkliwe, gdy ktoś postanowi „przeczekać” pół dnia. Pilotaż – jak donoszą media – działa już we Wrocławiu.

Jeśli ktoś zignoruje opłaty, wchodzą w grę kary administracyjne od operatora parkingu: 150 zł za pierwszą dobę ponad limit i 200 zł za każdą kolejną. To właśnie z takiej „spirali” może urosnąć rachunek do 3,5 tys. zł – w praktyce mówimy o wielodniowym zajmowaniu miejsca, które powinno służyć klientom sklepu, a nie parkowaniu „pod biurem”.

Co jeszcze warto o tym wiedzieć?

Stawki, kary, wyjątki: liczby, które robią różnicę

Sercem zmian są liczby. 90 minut bezpłatnie brzmi przyjaźnie, ale potem licznik tyka: 2 zł + 4 zł + 4 zł… – każda rozpoczęta godzina się liczy. W praktyce oznacza to, że „szybkie zakupy i jeszcze kawka obok” mogą niepostrzeżenie zamienić się w mandat. Kluczowy jest też brak taryfy ulgowej dla zapominalskich: 150 zł za pierwszą dobę po przekroczeniu darmowego czasu i 200 zł za kolejne doby – tak wygląda tabelka kar, które potwierdzają redakcje śledzące temat parkingów przy Biedronce. Maksymalny scenariusz? Nawet 3,5 tys. zł.

Sieć podkreśla (w rozmowach branżowych), że to pilotaż, a jego rozszerzenie będzie zależeć od wyników testów: czy kamery faktycznie uwolnią miejsca dla realnych klientów, a nie „etatowych parkujących”. To nie pierwszy raz, gdy Biedronka uderza w porządek na zapleczu zakupów – w tle warto pamiętać, że dyskont od miesięcy ma na głowie kontrole i postępowania dotyczące innych praktyk (m.in. zarzuty UOKiK ws. oznaczeń cenowych). Innymi słowy: presja na „czytelne zasady” rośnie z każdej strony.

Co to zmienia dla kierowców i dla sieci

Dla klientów to wyraźny sygnał: parkuj, rób zakupy, odjedź. System kamer i ANPR może być bezlitosny dla tych, którzy traktują sklepowy parking jak prywatny plac postojowy. Dla Biedronki to z kolei test reputacyjny. Z jednej strony – komfort klientów (miejsca faktycznie dostępne), z drugiej – ryzyko, że wysokie kary wywołają wizerunkowy zgrzyt, jeśli do mediów trafią kontrowersyjne przypadki. W czasach, gdy sieć i tak mierzy się z krytyką (postępowania urzędów, głośne sprawy z cenami), każdy taki ruch jest oglądany pod lupą.

Na dziś fakty są takie: Wrocław jest poligonem, 90 minut gratis to standard, a 150/200 zł kary oraz 3,5 tys. zł w ekstremach – to twarde liczby, nie plotka.

Wybór Redakcji
Sprzęt PRL
W PRL-u były w każdym polskim domu od Tatr po Bałtyk. Za te stare sprzęty płacą dziś fortunę
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Wybór Redakcji