Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Tragedia w Warszawie! Nie żyje 7-letnie dziecko. Zaskakujące okoliczności
Kacper  Jozopowicz
Kacper Jozopowicz 03.11.2025 15:24

Tragedia w Warszawie! Nie żyje 7-letnie dziecko. Zaskakujące okoliczności

Tragedia w Warszawie! Nie żyje 7-letnie dziecko. Zaskakujące okoliczności
Fot. Dawid Wolski/East News

Poranek w warszawskim Ursusie przerwał ciszę jak pęknięta szyba. Siedmiolatek miał zakrztusić się żelkami, a potem doszło do zatrzymania krążenia. Rodzice wezwali pomoc. Ratownicy walczyli ponad godzinę. Chłopca nie udało się uratować. Co dokładnie się stało i jakie wnioski płyną z tej historii – także dla nas, dorosłych?

Poranek, który zamienił się w koszmar

Do dramatu doszło w poniedziałek, 3 listopada, po godzinie 7. Według wstępnych ustaleń dziecko prawdopodobnie zadławiło się żelkami. Ratownicy z warszawskiego „Meditransu” reanimowali chłopca ponad godzinę; ich wysiłki nie przyniosły skutku. Tę sekwencję wydarzeń potwierdzają stołeczne serwisy informacyjne i relacje służb. 

Zadławienie to nie tylko „kaszel przy stole”. U dziecka ciało obce potrafi w sekundę zamknąć dopływ powietrza. Później liczy się każda czynność: udrożnienie dróg oddechowych, właściwe uderzenia między łopatki i – jeśli trzeba – resuscytacja. Takie procedury opisują poradniki pierwszej pomocy, ale nikt nie jest gotów na najgorsze, kiedy staje twarzą w twarz z własnym dzieckiem.

Co udało się ustalić?

Co wiemy na pewno: czas, przebieg, działania

Sygnał o zdarzeniu dotarł do służb rano, w mieszkaniu dziecka doszło do zatrzymania krążenia. Reanimacja trwała ponad godzinę, jednak mimo wysiłku ratowników chłopiec zmarł. Taki przebieg podają niezależnie dwa wiarygodne źródła: TVN Warszawa oraz „Fakt”. W obu relacjach pojawia się ten sam rdzeń informacji: prawdopodobne zadławienie żelkami i dramatyczna walka medyków. 

W tym miejscu warto przypomnieć zasady pierwszej pomocy przy zadławieniu u dzieci: pięć zdecydowanych uderzeń w okolicę międzyłopatkową, naprzemiennie z uciskami nadbrzusza u starszych dzieci; w razie utraty przytomności – RKO i wezwanie pogotowia. Policja w swoich materiałach poradnikowych opisuje te kroki wprost i bez eufemizmów. To nie jest „wiedza dla ratowników” – to instrukcja dla każdego rodzica.

Pytania po tragedii i lekcja na jutro

Śledczy będą teraz układać ostateczną wersję zdarzeń: od chwili, gdy chłopiec się zakrztusił, po zakończenie akcji reanimacyjnej. Dopóki nie ma pełnych ustaleń, w komentarzach obowiązuje wstrzemięźliwość. Jedno jest jednak pewne: zadławienie to cichy zabójca, a żelki – miękkie i „niewinne” – mogą stać się śmiertelnie groźne, jeśli sklejają się w grudkę i blokują oddech. To nie demonizowanie słodyczy, tylko trzeźwe ostrzeżenie.

Co dalej? Po pierwsze, edukacja: rodzice, opiekunowie i szkoły powinni przejść krótkie szkolenia z pierwszej pomocy. Po drugie, komunikacja producentów: na opakowaniach dziecięcych przekąsek powinna się pojawiać czytelna informacja o ryzyku zadławienia – nie drobnym drukiem, lecz jak ostrzeżenie na pasach bezpieczeństwa. Po trzecie, rutyna w domu: kroimy, dzielimy, siadamy do stołu bez biegania i żucia „w locie”. To proste, ale właśnie prostych nawyków najczęściej brakuje.

Wybór Redakcji
Orange
Pilny komunikat Orange, od lutego wyłącza tę usługę. Dane klientów zostały skasowane
Pieniądze, ZUS
Emerytura bez ani jednego dnia pracy. W tym przypadku ZUS i tak wypłaci pieniądze
Wybór Redakcji