Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Tragiczna śmierć półrocznego Gabrysia w szpitalu. "Błąd, który nie miał prawa się wydarzyć"
Kacper  Jozopowicz
Kacper Jozopowicz 29.10.2025 16:21

Tragiczna śmierć półrocznego Gabrysia w szpitalu. "Błąd, który nie miał prawa się wydarzyć"

Tragiczna śmierć półrocznego Gabrysia w szpitalu. "Błąd, który nie miał prawa się wydarzyć"
Fot. Canva

Półroczny Gabryś z Gąsawy (woj. kujawsko-pomorskie) zmarł kilka dni po wizycie w przychodni. Śledczy badają, jak to możliwe, że w obiegu znalazł się przeterminowany preparat, a rodzice – jak wielu innych – zostali z pytaniami większymi niż odpowiedzi. Ekspert od chorób zakaźnych mówi wprost: zawiodły procedury, nie idea szczepień. I to właśnie ten niuans dziś rozpala emocje.

Kulisy tragedii i fala pytań

To nie był „internetowy straszak”, tylko realny dramat – w dokumentacji zabezpieczonej przez służby znalazła się dawka z przekroczonym terminem ważności. Chłopiec trafił do szpitala najpierw w Żninie, potem do Bydgoszczy. Zmarł 9 października. Prokuratura prowadzi śledztwo, które ma wyjaśnić, co dokładnie wydarzyło się w gabinecie oraz w kolejnych godzinach opieki szpitalnej. Wiadomo, że w ramach kalendarza szczepień podano preparat typu „6 w 1”. To właśnie w tej sekwencji, jak wynika z relacji mediów, wykryto przeterminowaną dawkę. Śledczy mają ustalić, czy i jak ten fakt mógł się przyczynić do tragedii.

Kiedy internet rozkręcał spiralę podejrzeń pod adresem szczepień jako takich, lekarze prosili o jedno: oddzielić błąd proceduralny od medycznych faktów. „Podanie pacjentowi przeterminowanej szczepionki to błąd, który nie miał prawa się zdarzyć” – mówi dr Paweł Rajewski, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych. Jednocześnie podkreśla, że sam przeterminowany preparat „nie mógłby stać się źródłem zakażenia” – po prostu traci skuteczność. Pełną odpowiedź przyniosą dopiero wyniki i wnioski ze śledztwa.

Co będzie dalej? Ekspert nie ma wątpliwości

Ekspert: zawiodła procedura, nie szczepionki

Rajewski w rozmowie z lokalnymi mediami wylicza, gdzie w praktyce mogą zdarzać się „potknięcia”: przerwanie tzw. łańcucha chłodniczego (czyli niewłaściwe przechowywanie), złe rozcieńczenie, pomyłka dawki, a wreszcie – podanie preparatu po terminie. Każde z nich to nie „wina szczepionki”, tylko ludzki błąd i złamanie procedury. Jego apel brzmi trzeźwo: rodzice mają prawo patrzeć na ręce, pytać o serię i datę ważności, a personel ma obowiązek działać zgodnie z instrukcją producenta i standardami.

Tragedia Gabrysia uderzyła w najwrażliwszy nerw – zaufanie. W kujawsko-pomorskim w latach 2020–2024 liczba odmów szczepień wzrosła z 1654 do 3020. Jednocześnie lekarze alarmują: skutek może być bardzo realny, bo choroby, które zdążyliśmy „zapomnieć”, wracają. Tylko krztuśca w regionie odnotowano 36 przypadków w 2023 roku i aż 1144 w 2024. To nie statystyka do szuflady, tylko ostrzeżenie.

Co dalej?

Co dalej: śledztwo, procedury i odpowiedzialność

Prokuratura bada każdy etap – od przyjęcia dziecka w gabinecie przez transport między placówkami po hospitalizację. To ważne, bo odpowiedź „kto i gdzie zawiódł” nie może być publicystyczną tezą, tylko wynikiem twardych ustaleń. Dla systemu oznacza to konieczność „przeglądu technicznego”: kontroli apteczek, rejestrów, szkoleń i nawyków. Dla rodziców – listę prostych kroków: pytaj o datę ważności, obserwuj przebieg zabiegu, zgłaszaj niepokojące objawy. I wreszcie: nie rezygnuj ze szczepień z powodu pojedynczego błędu, bo cenę mogą zapłacić najsłabsi.

Chłopca nie da się już uratować, ale można uratować zaufanie. Dobrze, że głośno mówią o tym eksperci – bez histerii, za to z konkretem. Jeśli ta historia ma cokolwiek zmienić, niech będą to żelazne procedury w każdym punkcie szczepień oraz uczciwa rozmowa z rodzicami.

Wybór Redakcji
Sprzęt PRL
W PRL-u były w każdym polskim domu od Tatr po Bałtyk. Za te stare sprzęty płacą dziś fortunę
Nominacje do Rady Mediów, Karol Nawrocki
Nawrocki powołał Radę Nowych Mediów. Skład rozpętał burzę. "Kompromitacja"
Wybór Redakcji