Nie żyje wielki Polak – Jan Lityński, jedną z pierwszych osób, która poinformowała o jego odejściu, był Eugeniusz Smolar. Działacz zmarł 21 lutego w tragicznych okolicznościach, wszystkie media wówczas rozpisywały się, że doszło do tragedii, kiedy ruszył na ratunek swojego psa. Teraz żona Lityńskiego opublikowała wpis, który rzuca nowe światło na to smutne wydarzenie. 

Od wczoraj polskie media żyją śmiercią wielkiego Polaka, który, jak wynika z informacji krążących w sieci, miał zginąć, ratując swojego psa. Jego żona opublikowała właśnie krótki komunikat: –Drodzy, Janek nie wypłynął z przerębli, ratując psa. W przerębli znaleźliśmy się razem, bo pobiegłam go ratować. My żyjemy. Janka szuka straż, helikoptery – można przeczytać na profilu Elżbiety Boguckiej. 

Nie żyje Jan Lityński 

Nie żyje Jan Lityński, były działacz „Solidarności”, były poseł i doradca prezydenta Komorowskiego. Mężczyzna miał 75 lat, jednak cieszył się znakomitym zdrowiem. Zginął w tragicznych okolicznościach, nikt nie mógł przewidzieć takiego rozwoju wydarzeń. 

Jedną z pierwszych osób, która poinformowała o odejściu Lityńskiego, był Eugeniusz Smolar. Kilka słów napisały także inne cenione osobistości, łącząc się w smutku po tak wielkiej stracie, wśród nich można wymienić Szymona Hołownię, Przemysława Grabowskiego, czy Donalda Tuska. 

W mediach pojawiła się informacja, jakoby Jan Lityński miał zginąć, chcąc ratować swojego psa. Ta informacja nie zadziwiła nikogo, ponieważ zarówno działacz, jak i jego żona od zawsze pałali wielką miłością do zwierząt. 

 – Zwierzęta kochał nad życie. Odkąd pamiętam, zawsze miał psy w domu. Był dobrym człowiekiem, to naturalne, że rzucił się na pomoc swojemu zwierzakowi – powiedział senator Platformy Sławomir Rybicki, jak podaje wiadomosci.wp.pl. 
 
Jednak wstrząsający wpis żony Lityńskiego zmienił wszystko. Elżbieta Bogucka przekazała, jak wyglądały ostatnie chwile jej męża. 

Żona Jana Lityńskiego zabrała głos 

Na facebookowym profilu Elżbiety Boguckiej pojawił się poruszający wpis. Z jego treści wynika, że działacz nie wypłynął z przerębli, ratując psa. W rzeczywistości wyglądało to trochę inaczej. 

Drodzy, Janek nie wypłynął z przerębli, ratując psa. W przerębli znaleźliśmy się razem, bo pobiegłam go ratować. My żyjemy. Janka szuka straż, helikoptery. Straciłam wczoraj swoje życie, Serce. Wszystko. Był w znakomitej formie, acz nie na tyle, by się stamtąd wydostać – napisała żona Jana Lityńskiego na Facebooku. 

Składamy najszczersze kondolencje pani Elżbiecie. Niestety, to nie jedyna przykra informacja, o której dziś pisaliśmy. Mama Anny Przybylskiej również straciła bliską swemu serca osobę, po więcej informacji zapraszamy >tutaj<

Zobacz zdjęcie: 

Żona Jana Lityńskiego zabrała głos po jego śmierci. 

 

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

Źródło: facebook.com, onet.pl 

 

 

 

 
 
 
 
Poprzedni artykułŻona znalazła dowód zdrady męża. Przeczytała SMS od kochanki
Następny artykułLoni Willison była na szczycie. Teraz żyje na ulicy, jest bezdomna
Wydawca w Lelum.pl. Absolwentka krajoznawstwa i turystyki kulturowej na KUL. Chcesz się ze mną skontaktować? Napisz adresowaną do mnie wiadomość na mail: borynadrianna9@gmail.com.