Tinder: najlepsze historie kobiet w sieci. Na temat randkowania za pośrednictwem Tindera krąży wiele opowieści, w które czasem ciężko uwierzyć. Jedni opowiadają, że można tam znaleźć wyłącznie propozycje przygodnego seksu lub spotkać niebezpiecznych zboczeńców. Inni, że Tinder w gruncie rzeczy nie różni się niczym od tradycyjnych portali randkowych. Sprawdź, kto ma rację.

Tinder: najlepsze historie kobiet w sieci. Ile jest prawdy w opowieściach o osobach, które szukają znajomości na Tinderze? Czy naprawdę chodzi tylko o seks, a może kieruje nimi pragnienie odnalezienia drugiej połówki? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do naszych czytelniczek. Przedstawiamy historię Beaty, Marty, Sylwii, Ilony i Justyny, które postanowiły na własną rękę sprawdzić, czy na Tinderze można spotkać miłość życia. Jak im poszło? I na czym właściwie polega randkowanie na Tinderze? Przekonaj się!

Tinder co to? 

Tinder co oznacza? Tinder to aplikacja, którą można ściągnąć na smartfony albo iphony, służąca do nawiązywaniu nowych znajomości i umawiania się na randki. Jest najpopularniejszą tego rodzaju aplikacją, codziennie z Tindera korzysta aż 10 milionów użytkowników, którzy mogą wybrać jedną z 24 wersji językowych.

Czy Tinder pobiera opłaty? Tinder ile kosztuje?

Czy Tinder jest płatny? Zarówno pobranie, jak i korzystanie z Tindera jest bezpłatne. Wyłożenia dodatkowych środków wymagają dopiero wersje zawierające funkcje premium, czyli tak zwany Tinder Plus i Tinder Gold. Dlaczego Tinder jest płatny? W ramach wersji Tinder Plus i Tinder Gold możesz korzystać z takich funkcji, jak na przykład dostęp do informacji, kto polubił twoje konto, anulowania pochopnie podjętego wyboru czy zapas Superlajków i wiele innych. 

Jak Tinder dobiera pary? 

Jak Tinder dobiera pary? Użytkownicy Tindera dobierają się w pary, na podstawie zdjęć i krótkich opisów, które im się wyświetlają. Tinder jak zobaczyć like? Jeśli dwie osoby naraz przypadną sobie do gustu i „polubią” swoje profile, następuje match (ang. dopasowanie), a system poinformuje je o tym i umożliwi konwersację. Tinder jak pisać? Nawet jeśli ktoś nam się spodoba, nie możemy go o tym poinformować, o ile nie odpowie tym samym. 

Tinder ile można mieć par? Nawet kilkaset! Tinder ile lat? Jedynym ograniczeniem jest przedział wiekowi, z jakiego możemy wybierać potencjalnych partnerów, czyli 18-55. Raczej nie grozi nam więc, że wpadniemy na Tinderze na swojego dziadka. Tinder ile par dziennie? Tinder ile matchy? Tyle, ile osób wyrazi zainteresowanie. Tinder gdzie sprawdzić super lajka? Jeżeli szczególnie nam zależy, by ktoś dowiedział się o naszej sympatii, raz dziennie możemy dać mu tak zwanego Superlajka. 

Jak Tinder liczy odległość?

Jak Tinder liczy odległość? Użytkownicy Tindera wybierają wyłącznie spośród osób, które znajdują się w niedalekiej odległości od siebie. Jest to możliwe dzięki udostępnieniu przez ich telefony informacji o geolokalizacji. Jak Tinder pokazuje lokalizację? W zależności od odległości, jaka dzieli nas od podglądanego użytkownika, dowiadujemy się, że znajduje się on pięć kilometrów albo dwieście metrów od nas. Odległość – przynajmniej w wersji bezpłatnej – nie może przekroczyć 161 kilometrów.  

Dlaczego Tinder jest popularny?

Dlaczego Tinder jest popularny? Nie ma wątpliwości, że popularność Tindera stanowi prawdziwy fenomen kulturowy. Nad jego przyczynami zastanawiali się naukowcy i socjolodzy. 

Jedna z teorii głosi, że twórcy Tindera po prostu trafili z aplikacją na idealny czas. W gonitwie za pracą i nauką, korzystając ze smartfonów i iphonów, które spełniają funkcję komputerów i telefonów jednocześnie, często po prostu nie mamy czasu poznać kogoś nowego. Kiedyś ludzie wiązali się z sąsiadami lub znajomymi znajomych, a skoro współczesna technologia pozwala rozszerzyć poszukiwania wręcz na cały świat, dlaczego z tego nie skorzystać? 

Czy Tinder ma sens? Krytycy zarzucają, że Tinder sprowadza relacje między użytkownikami wyłącznie do fizycznego aspektu, ale czy w życiu nie dzieje się podobnie? Często to właśnie pierwsze wrażenie wzrokowe sprawia, że decydujemy się podejść do danej osoby, np. przystojnego chłopaka albo ładnej dziewczyny.  

Co Tinder pobiera z Facebooka?

Co Tinder pobiera z Facebooka? Na Tinderze należy rejestrować się za pośrednictwem konta na Facebooku. Tinder pobiera takie informacje jak nasze zdjęcia, polubienia czy listę znajomych. W ten sposób widzimy, jeśli mamy z kimś wspólną koleżankę lub kolegę. Dlaczego Tinder chce numer telefonu? Nie musisz się bać, że Tinder upubliczni twój numer telefon po zarejestrowaniu. Ta informacja jest potrzebna na wypadek, gdyby zaistniała potrzeba weryfikacji, np. po włamaniu się na konto przez nieuprawnioną osobę lub zapomnieniu hasła. 

Czy Tinder publikuje na Facebooku? Tinder może opublikować na Facebooku informację w twoim imieniu, np. że go używasz, jeśli zaakceptujesz ten punkt przy rejestracji. Gdy wolisz tego uniknąć, łatwo zapobiec podobnym wypadkom dzięki odpowiednim ustawieniom prywatności na FacebookuCzy Tinder jest anonimowy? Jeśli nie chcesz ujawniać np. listy swoich znajomych albo polubionych stron, możesz ukryć je przed wzrokiem użytkowników, dokonując odpowiednich zmian w ustawieniach. 

Czym się różni Tinder od Badoo? Badoo to aplikacja, która działa na podobnych zasadach co Tinder. Jednak od kilku lat Tinder konsekwentnie detronizuje Badoo na liście najpopularniejszych aplikacji randkowych, ponieważ jest prostszy w obsłudze. W przeciwieństwie do Badoo nie możemy zobaczyć, kto wyświetlił nasz profil, jednak Tinder bardziej przypomina portal społecznościowy, a Badoo serwis randkowy. 

Tinder co oznaczaja ikony?

Tinder co oznaczają ikonki? Tinder co oznacza gwiazdka? Jeśli chcesz, by ktoś zobaczył, że jego profil szczególnie ci się spodobał, nawet jeśli cię nie wybierze, kliknij gwiazdkę. W ten sposób wyślesz mu Superlajka. Tinder co oznacza serce? Jeśli chcemy polubić wiadomość od danej osoby, należy kliknąć serce umieszczone po prawej stronie od wiadomości w okienku czatu. Tinder co oznacza piorun? Jeśli dysponujesz płatnym kontem i klikniesz piorun, przez trzydzieści minut będziesz najpopularniejszym kontem w okolicy. Uwaga, ta możliwość pojawia się tylko raz w miesiącu, nie zmarnuj jej!

Czy Tinder działa na komputerze?

Czy Tinder działa na komputerze? Od 2017 roku w Polsce jest dostępna wersja Tindera na komputer. Można jej używać zarówno na laptopach, jak i komputerach stacjonarnych. Dlaczego Tinder nie działa? Dlaczego Tinder się wyłącza? Jeśli Tinder nie działa prawidłowo, może być to zarówno wina samej aplikacji, jak i sprzętu. Dlatego zawsze warto zwrócić się o pomoc do twórców lub sprawdzić na oficjalnej polskiej stronie internetowej aplikacji, co robić w przypadkach problemów technicznych.

Czy Tinder jest bezpieczny?

Czy Tinder jest bezpieczny? Korzystanie z Tindera nie niesie za sobą żadnego niebezpieczeństwa, o ile zachowamy podstawową ostrożność. Nie podawajmy innym użytkownikom swoich danych wrażliwych, np. adresu lub peselu, numerów kart płatniczych ani tym bardziej haseł do kont.

Jeśli umawiamy się na randki z osobami poznanymi na Tinderze, wybierzmy miejsce publiczne, najlepiej w ciągu dnia. Nie zgadzajmy się, jeśli druga osoba proponuje spotkanie u jednego z was albo zaprasza do klubu lub na wycieczkę za miasto. Nawet deklaracja podwiezienia na miejsce powinna zapalić lampkę alarmową. Gdy nasz rozmówca zacznie naciskać albo grozić odwołaniem spotkania, jak najszybciej zakończ rozmowę i zablokuj jego profil. Nikt nie jest wart tego, by narażać na niebezpieczeństwo zdrowie, a nawet życie. 

Tinder. Historia Beaty

Beata długo się wahała, czy powinna założyć konto na Tinderze. Ostatecznie zdecydowała się dzięki koleżankom, które nieustannie przekonywały, że to idealna aplikacja dla niej. 

 – Od kiedy rozstałam się z moim wieloletnim chłopakiem, nie mogę znaleźć sobie nikogo na stałe. Nasze zerwanie nastąpiło zaraz przed tym, jak podjęłam pierwszą pracę po studiach, w znanej warszawskiej korporacji. Pieniądze były niezłe, ale przychodziłam do pracy na ósmą, a wychodziłam niekiedy po dziewięciu, dziesięciu godzinach. Kiedy miałabym kogoś poznać? W internecie roi się od opowieści o małżeństwach, które poznały się w pracy, ale osobiście nie znam ani jednego podobnego przypadku.

Dlatego Beata postanowiła pobrać aplikację Tinder. Od tego czasu w przerwach na lunch, drodze do pracy i z pracy oraz przed snem pochłaniał ją świat dopasowań i superlajków. 

Kogo można spotkać na Tinderze?

– Czułam się zupełnie jak wtedy, kiedy jako piętnastolatka podglądałam na Naszej Klasie starszych przystojniaków z liceum. Godzinami dobierałam odpowiednie zdjęcia, nieco „poprawione”, ale też bez przesady, żeby ewentualny kandydat nie uciekł z krzykiem, kiedy zobaczy mnie na żywo. Kilka razy dziennie zastanawiałam się, jak mogę jeszcze ulepszyć opis, żeby przykuć uwagę innych użytkowników.

Po początkowej euforii i powodzeniu zapał Beaty zaczął przemijać. Najpierw cieszyła się, że przed upływem miesiąca udało jej się znaleźć ponad sto dopasowań. Szynko przekonała się jednak, że rozmowy kończyły się na wymianie kilku wiadomości lub wręcz przeciwnie, ciągnęły w nieskończoność, ale nic z nich nie wynikało.

– Najgorsi byli mężczyźni, którzy nie potrafili zakończyć rozmowy, ale odwlekali zaproszenie na spotkanie w realu w nieskończoność. Wymienialiśmy się bezsensownymi, podtrzymującymi rozmowę pytaniami o to, co jedliśmy na obiad, robiliśmy w pracy, o której wstaliśmy, ale nic z nich nie wynikało. Kiedy traciłam cierpliwość, przyparci do muru faceci kasowali czat. Po trzech jałowych miesiącach usunęłam aplikację. Najwyraźniej w stereotypie, że to miejsce dla osób szukających łatwego seksu, jest więcej prawdy, niż sądziłam.

Tinder. Historia Marty

– Po przygodzie z Tinderem straciłam zaufanie do internetowych portali i aplikacji randkowych – opowiada Marta. 

Marta przyjechała do Warszawy z małej podkrakowskiej miejscowości. Studia w stolicy były spełnieniem jej marzeń i miały stać się furtką do życia, jakie wyśniła jeszcze na studiach i których wyobrażenie pielęgnowała przez cały okres szkoły średniej.

– Mój plan był prosty: kończę studia dziennikarskie, zaczynam staż w redakcji jakiegoś kobiecego magazynu o modzie i gwiazdach albo telewizji, najlepiej w TVN. W międzyczasie poznaję „księcia z bajki”: szarmanckiego, nowoczesnego, z dobrą pracą i mieszkaniem, najlepiej na Wilanowie, Mokotowie albo w Śródmieściu. Wyobrażałam sobie, że zostanę dziennikarką i w czasie przeprowadzaniu wywiadu z jakimś celebrytą, aktorem czy piosenkarzem wpadamy sobie w oko. On zaprasza mnie po wszystkim na kolację u Magdy Gessler, a kilka lat później z okazji naszego ślubu lądujemy na okładce wszystkich pism!

Jednak lata mijały, a Marta zamiast pierścionka na palcu i prestiżowego stanowiska w mediach miała licencjat z dziennikarstwa, kiepsko płatną posadę sekretarki i kilka nieudanych projektów, które nie przyniosły jej sławy. Próbowała swoich sił jako blogerka modowa, vlogerka urodowa i instagramowa influencerka, ale za każdym razem odnosiła porażkę.

– Uznałam, że wszystko wynika z tego, że po prostu nie mam znajomości – wyjaśniła Marta. – Gdybym była narzeczoną lub przynajmniej partnerką kogoś rozpoznawalnego, nie musiałabym się nawet specjalnie starać, a reklamodawcy i marki same by się do mnie zgłaszały. 

Czego szukasz na Tinderze?

Z braku zaproszeń na pokazy i otwarcia Marta zaczęła szukać idealnego męża na Tinderze. Robiła sobie zdjęcia w najmodniejszych miejscach stolicy, do których zaglądała wyłącznie w tym celu, spędziła wiele czasu na nauce tajników retuszowania zdjęć i przeglądaniu stylizacji młodych gwiazd. Jednak mijały tygodnie, a zamiast przystojniaków ze znanym nazwiskiem zgłaszali się wyłącznie…

– Same Mirki i Janusze – skarży się Marta. – Pytali, czy wyjdę z nimi na kebab lub do parku, wysyłali zdjęcia penisów „na zachętę”, a jeden spytał, czy w czasie seksu mogłabym mówić od niego „tato”. To przelało czarę goryczy. Oczywiście, że omijałam wszystkich kolesi w dresach i z ogolonymi głowami, ale czasami potrafili wyjątkowo dobrze się maskować. Z miłego chłopaka, podobnego do Lewandowskiego, wyskakiwał zboczeniec, pytający, czy nie mam nic przeciwko, żeby bawił się moimi stopami. No na miłość boską!

Tinder. Historia Sylwii

Czy można spotkać miłość na Tinderze? Historia Sylwii pokazuje, że Tinder bywa miejscem, w którym swoją drugą połówkę znajdują osoby, mające problem z kontaktami w „realu”. Na przykład o specyficznych zainteresowaniach czy upodobaniach seksualnych.

– Nigdy nie kręcili mnie nudni faceci. Nudni, to znaczy marzący o żonie i dzieciach, ciepłej posadce w biurze, mieszkaniu na kredyt oraz wakacjach nad polskim morzem. Kiedy kolejne koleżanki znajdowały sobie chłopaków, a potem wychodziły za mąż i zaczynały zachodzić w ciążę, ja odsyłałam z kwitkiem kolejnych wielbicieli. Albo szukali przyszłej pani Nowakowej, bo stuknęła im już trzydziestka, a rodzice zaczynali przebąkiwać o starokawalerstwie, albo przygody i seksu bez zobowiązań. Kiedy mówiłam, że szukam porozumienia dusz i przyjaźni, a nie męża, traktowali to, jak odrzucenie – bo nie są dla mnie dość dobrzy na stały związek – lub w ogóle nie rozumieli, o co mi chodzi.

Jak wybierać chłopaków na Tinderze?

– Zanim zdecydowałam się na zainstalowanie Tindera, uważałam, że to aplikacja dla desperatów, którzy nie potrafią sobie nikogo znaleźć, bo wszystkich odstraszają – przyznaje Sylwia. Jednak pewnego wieczoru, kiedy wróciła z imprezy, na której wypiła zdecydowanie za dużo, coś ją podkusiło i zarejestrowała się na Tinderze. 

– Przekornie postanowiłam, że nie będę próbowała się nikomu przypodobać. Jako zdjęcie, które widzieli użytkownicy, umieściłam te, na którym jestem w dresie służącym mi za piżamę i bez makijażu. W opisie umieściłam informację, że jestem uzależniona od czekolady, nie lubię głośnych imprez, klubów ani makijażu. Sądziłam, że taka deklaracja skutecznie odstraszy wszystkich facetów, którzy na Tinderze szukają przygodnego seksu. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy zaczęłam przeglądać kolejne profile… Nagle odkryłam, że nie tylko mam spore powodzenie, ale odzywają się do mnie całkiem fajni i wartościowi faceci. Podróżnicy, dziennikarze, fotografowie, tłumacze, dla których często Warszawa była tylko przystankiem i którzy szukali kogoś, z kim spędzą miły wieczór przy piwie lub na spacerze. 

Historia Sylwii kończy się happy endem. – Już prawie zapomniałam, po co właściwie się zarejestrowałam. Zaczęłam traktować Tinder jako platformę do poznawania znajomych, a nie szukania partnera. Pewnego dnia odezwał się do mnie Kuba. Nie spodziewałam się po tej relacji niczego poza okazją do spędzenia miło czasu w kinie lub na koncercie, ale szybko nasza znajomość przeszła na wyższy poziom. Dziś jesteśmy razem od dwóch lat i planujemy wspólną przeprowadzkę do Kanady. 

Tinder. Historia Ilony

Ilona od zawsze marzyła o wielkiej miłości, szybkim ślubie i domku na wsi. – Odkąd pamiętam, planowałam ze szczegółami, jak będzie wyglądało moje wesele. W myślach projektowałam suknię, zmieniając wyobrażenie w zależności od obowiązujących akurat trendów, bukiet, dobierałam makijaż, fryzurę i buty. Osoba pana młodego jakoś zawsze mi umykała.

Ilona przyznaje, że to prawdopodobnie jej oczekiwanie szybkiej deklaracji i ślubu tak odstraszały potencjalnych partnerów. – Nie należałam do kobiet, które, widząc miłego faceta, od razu wyobrażają sobie, jaki byłby z niego fajny mąż. Po prostu dobrze wiedziałam, czego chcę. Jednak do głowy mi nie przyszło, że można spotykać się, nie mając w perspektywie co najmniej zaręczyn. Dzisiaj myślę, że to wina mojego wychowania. Od zawsze rodzice, dziadkowie, wujkowie i ciotki zakładali, że małżeństwo to naturalna droga życiowa. Babcia otwarcie opowiadała, że w prezencie ślubnym dostanę tamten naszyjnik czy te kolczyki, a rodzice pytali, jakie imiona chciałabym nadać w przyszłości moim dzieciom. Nie sądzę, aby mieli złe intencje, po prostu nie mieściło im się w głowie, że można żyć inaczej.

Czy na Tinderze można znaleźć męża?

Jednak czas mijał, Ilona nie weszła w stały związek, nie mówiąc już o zaręczynach lub małżeństwie. Nie była brzydsza, głupsza albo mniej zaradna od koleżanek. Może to dlatego, że od zawsze obracała się niemal wyłącznie w kobiecym gronie? Sama nie wie. Rodzina – najpierw po cichu, później już jawnie – zaczęła wątpić, że kiedykolwiek znajdzie męża. 

– Paradoksalnie, właśnie wtedy, kiedy pogodziłam się z myślą, że na zawsze będę wolna, znalazłam miłość mojego życia – opowiada Ilona. – Już od jakiegoś czasu miałam konto na Tinderze. Podobnie jak na Sympatii, eDarling i jeszcze kilku innych. Chociaż nie jestem wierząca, zarejestrowałam się nawet na portalu dla katolickich singli, ponieważ usłyszałam od koleżanki, że dla chrześcijan okres randkowania ma służyć wybadaniu, czy dana osoba nadaje się do małżeństwa. Czekałam w długiej kolejce na okresowe badanie i z nudów przeglądałam profile na Tinderze. Jedna z polubionych przeze mnie osób nieoczekiwanie napisała. To był właśnie Karol. Ujął mnie za serce tym, że nie próbował silić się na flirt ani wybadać, czy zgodzę się na seks, ale po prostu zaprosił na kawę. 

A co ze ślubem? – Jesteśmy razem od trzech lat, ale zupełnie straciłam parcie na szybkie zamążpójście. Kiedy ostatecznie zaakceptowałam swoje singielstwo, zrozumiałam, że nie potrzebuję wcale obrączki, by czuć się pełnowartościowym człowiekiem. A jeśli zmienię zdanie, nie będę czekać na decyzję Karola, ale sama mu się oświadczę. Dlaczego nie?

Tinder. Historia Justyny

Od kiedy tylko Justyna sięga pamięcią, zawsze miała chłopaka. Pierwszego „narzeczonego” poznała jeszcze w szkole podstawowej. Nawet jeśli po jakimś czasie ich drogi się rozchodziły, najczęściej miała już na oku kolejnego kandydata do związku.

– W końcu zdołałam przekonać samą siebie, że nie potrafię już żyć samotnie. Wiele kobiet wpada w taką pułapkę: wydaje im się, że nie dadzą rady być same, więc tkwią w niesatysfakcjonujących związkach. Kiedy Marek rzucił mnie na drugim roku studiów, zupełnie się tego nie spodziewałam. Po raz pierwszy od dziesięciu lat nie miałam nikogo. Bez faceta czułam się niepełna. Dlatego bez zastanowienia powzięłam decyzję, że jak najszybciej muszę znaleźć następcę Marka.

Justyna postanowiła zacząć poszukiwania na Tinderze. Codziennie rano przed wyjściem na przeglądaniu profili i odpisywaniu na wiadomości, aż stało się to jej stałym rytuałem. Na początku bez przerwy trafiała na – jak sama określa – „lewych” użytkowników, którzy zasypywali ją zdjęciami intymnych części ciała (o które wcale nie prosiła) lub na dzień dobry deklarowali, że chodzi im tylko o jednorazową przygodę (chociaż w opisie zaznaczyła, że szuka kogoś na stałe). Później, kiedy stała się ostrożniejsza i bardziej skrupulatna w poszukiwaniu tego jedynego, zaczęła chodzić na randki.

Kto używa Tindera?

– Internet pełen jest psycholi i zboczeńców, a Tinder to idealny przykład – tłumaczy. – Wydaje im się, że powinnaś być wdzięczna i umówić się z nimi tylko dlatego, że raczyli zwrócić na ciebie uwagę. A kiedy kulturalnie odmawiasz, od razu zaczynają na ciebie najeżdżać, bo już im nie zależy i przestają być mili. 

Jak skończyła się historia Justyny? – Pewnego dnia po prostu obudziłam się i poczułam, że mam dość Tindera, odpisywania, sprawdzania, czy pojawiło się nowe dopasowanie i blokowania natrętnych typów, którzy nie rozumieją słowa „nie”. Przestało mi zależeć. Popatrzyłam na swoje życie i powiedziałam sobie: spójrz, nie jesteś w związku i świat się nie zawalił. Fajna z ciebie laska, ludzie cię lubią, po co ci pierwszy lepszy? Dziś wydaje mi się, że może rzuciłam się wtedy tak mocno w wir Tindera, bo chciałam zagłuszyć ból po rozstaniu? Nie czarujmy się, trochę zawalił mi się wtedy świat. Wiązałam z moim byłym plany na przyszłość, w wyobrażeniach widziałam, jak zaręczamy się, bierzemy ślub i powoli urządzamy. Zawsze byliśmy „my”, ale nigdy nie zapytałam, czego chcę „ja”. 

Czy na Tinderze można znaleźć miłość? Jak pokazały historie naszych czytelniczek, przy odrobinie szczęścia to rzeczywiście jest możliwe. Jednak zanim zdecydujemy się wejść w związek i obdarzyć uczuciem drugą osobę, przede wszystkim musimy zaakceptować i pokochać… siebie. 

ZOBACZ ZDJĘCIA:

Tinder
fot. unsplash.com Corinne Kutz

Od 2017 roku Polacy mogą korzystać z Tindera również na komputerze.