Historia tego mężczyzny to najlepszy przykład na to, że zdrada w związku jest czymś haniebnym i może zranić wiele osób. Bartek opowiedział, jaką nauczkę dał mu los po tym, jak zdradzał swoją żonę, kiedy ta była w ciąży.

Mężczyzna opowiedział swoją historię na portalu Polki.pl. Opisał, jak zakochał się w koleżance z biura, „dał się usidlić” i ożenił się z nią, a pomimo wcześniejszego hulaszczego trybu życia, po ślubie był wierny. Do czasu.

Kiedy jego żona Aneta zaszła w ciążę, przestała go podniecać. A on zaczął szukać rozrywek poza domem. Nie przypuszczał, że skończy się to źle nie tylko dla niego, ale i dla jego nienarodzonego syna.

Zdrada w związku i choroby weneryczne

Mężczyzna zaczął zdradzać swoją żonę, kiedy ta zaszła z nim w ciążę. Sam Bartek mówi o tamtym okresie następująco:

– Ciało ukochanej kobiety zmienia się w sposób niekontrolowany i jakoś trudno jest je traktować jako obiekt seksualny, kiedy ma się świadomość, że w tym coraz większym brzuchu jest dziecko.

Pozostała część artykułu pod materiałem wideo:

Próbuje się też usprawiedliwiać, dowodząc, że zdradzał – o ironio – dla dobra jego małżeństwa:

– Traktowałem romanse jak wentyl bezpieczeństwa. Uważałem, że są dobrodziejstwem dla mojego małżeństwa, bo zamiast chodzić wiecznie podminowany, znowu znalazłem w sobie cierpliwość i czułość dla żony.

Kiedy jego synek przyszedł na świat, mężczyzna nie posiadał się ze szczęścia. Pokochał go od razu. Niestety, szybko okazało się, że dziecko jest chore. Bartek opowiada:

– Stan jednego oczka moim zdaniem się pogarszał, spojówka była stale przekrwiona, a powieka jakby opuchnięta i cały czas przybywało ropy.

Po wykonaniu badań wyszło na jaw, że dziecko ma wtrętowe zapalenie spojówek, powstałe w wyniku zakażenia bakterią chlamydia trachomatis.

Zaraził syna chorobą weneryczną

Dla Bartka stało się wtedy oczywiste, że to on zaraził własne dziecko chorobą weneryczną, którą złapał podczas jednej ze swoich zdrad.

Mężczyzna zaraził siebie, swoją żonę oraz ich maleńkiego synka. Na szczęście para nie miała powikłań i skończyło się na kuracji antybiotykami. Niestety, synek nie tylko miał zapalenie spojówek, ale i zapalenie płuc jako powikłanie.

Mężczyzna leje krokodyle łzy:

– Jest mi żal żony, bo czuje się winna, a tymczasem jednego jestem pewny – to nie ona, lecz ja przyniosłem to świństwo do naszego życia! Musiałem się zarazić od którejś z moich kochanek, w końcu jak idiota pieściłem się z nimi bez prezerwatywy, zakładając ją tylko podczas ostatecznej akcji.

Mężczyzna wyznaje, że będzie miał wyrzuty sumienia do końca życia. Dodaje też:

– Może tylko jednego mnie ta historia nauczyła – nie wystarczy mówić, że coś jest poza naszą kontrolą i silniejsze od nas, trzeba starać się nad sobą panować.

Źródło: Polki.pl

Artykuły polecane przez redakcję Lelum:

  1. Pogoda na niedzielę. Nie będzie warunków na długie spacery
    2. Szczere wyznanie prowadzącego „Kanapowców”. Ujawnił, że wraz z ukochaną stracili dziecko
    3. Nie żyje 19-latka. Zginęła w wypadku