Dziennikarz zadał Świątek żenujące pytanie. Wszyscy zdębieli, gdy odpowiedziała

Po zwycięstwie w drugiej rundzie US Open Iga Świątek zderzyła się nie z drop-shotem rywalki, a z pytaniem z innej planety. Tenisistka rankingu tylko spojrzała, prychnęła: „Co to za pytanie?” i zakryła twarz dłońmi. W sali zrobiło się gęsto jak na korcie w decydującym tie-breaku. Jakie pytanie zadał dziennikarz?
Niecodzienne pytanie dziennikarza
24-letnia gwiazda po trudnym boju (6:1, 4:6, 6:4) pojawiła się przed mediami gotowa opowiedzieć o taktyce, emocjach i planie na kolejną rundę. Zamiast analizy wymian usłyszała jednak prośbę, by… rozważyła zaplatanie we włosy warkoczyków z koralikami.
Co to jest za pytanie, przepraszam. Czy myślałam o tym, aby wpleść sobie koraliki we włosy? Nie. O co chodzi? Co to jest za pytanie? - odpowiedziała Iga Świątek.
Według nagrania, w chwili odpowiedzi pytający wstał i wyszedł, zostawiając po sobie konsternację większą niż po podwójnym błędzie serwisowym. Zdarzenie miało miejsce po meczu z Lamens, już w nowojorskiej strefie mixed zone, czyli bocznej przestrzeni dla mediów po spotkaniu.
Echa w sieci i komentarze zza kulis
Na X (dawniej Twitterze) incydent natychmiast obiegł tenisowy świat. Hiszpański dziennikarz Jose Moron relacjonował zdumienie, a amerykański reporter Ben Rothenberg podsumował finał spotkania z mediami krótkim „cyrk”.
To słowo najlepiej oddaje atmosferę: w końcówce konferencji zamiast sportu grano już tylko w nerwy. Iga od lat pilnuje granic — woli rozmawiać o topspinie niż o fryzurze i trudno się dziwić, że broni tej linii jak linii końcowej kortu.
Iga Świątek dała sygnał
Fakt, że Iga potrafi zatrzymać rozmowę, gdy pytanie dryfuje w stronę stylizacji, a nie sportu, nie szkodzi jej marce — wręcz przeciwnie. To sygnał: „gram o najwyższe cele, nie o lajki za fryzurę”. Tu warto przypomnieć, że konferencja prasowa to formalne spotkanie z mediami po meczu, a nie backstage wybiegów.
Po nowojorskim zamieszaniu Polka i tak idzie dalej: w trzeciej rundzie czeka na nią Rosjanka Anna Kalinska, a więc przeciwniczka, z którą trzeba zagrać na najwyższych obrotach — z chłodną głową i zamkniętymi uszami na dygresje.


































