Wyszukaj w serwisie
styl życia programy dzieje się z życia wzięte
Lelum.pl > Dzieje się > Pilot F-16 na ostatnim zdjęciu przed śmiercią. Jeden szczegół porusza do łez
Marta Jeziorna
Marta Jeziorna 29.08.2025 09:43

Pilot F-16 na ostatnim zdjęciu przed śmiercią. Jeden szczegół porusza do łez

Pilot F-16, fot. East News, X
fot. East News, X

Radomski pokaz lotniczy miał być świętem techniki, precyzji i zaufania do maszyn oraz ludzi, którzy nimi sterują. Zamiast tego – cisza, przerwane przygotowania i pytania, na które wciąż nie ma prostych odpowiedzi. Wśród nich jedno zdjęcie, które dziś nabiera zupełnie innego znaczenia.

Radom: tragedia myśliwca F-16

W czwartek, 28 sierpnia, podczas treningu przed międzynarodowymi pokazami lotniczymi Air Show Radom 2025 doszło do tragicznego wypadku. Myśliwiec F‑16, należący do zespołu Tiger Demo Team, rozbił się podczas wykonywania manewrów akrobacyjnych na lotnisku w Radomiu. Do zdarzenia doszło około godziny 19:30. Jak poinformowały służby, pilot nie zdołał się katapultować i zginął na miejscu. Ćwiczenia odbywały się zgodnie z planem i miały być częścią rutynowego przygotowania do sobotnich pokazów.

Na miejscu natychmiast pojawiły się jednostki ratunkowe, które zabezpieczyły teren i rozpoczęły działania wyjaśniające. Rzecznik Sił Powietrznych poinformował, że wszystkie pokazy zostały odwołane. Decyzja ta spotkała się ze zrozumieniem – zarówno wśród organizatorów, jak i uczestników. Minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, wyraził kondolencje rodzinie pilota i zapewnił, że zostanie przeprowadzone śledztwo, które ma ustalić przyczyny katastrofy.

Pierwsze nagrania z momentu wypadku pokazują, że F‑16 wchodził w manewr beczki, po czym stracił wysokość i uderzył w ziemię. Eksperci sugerują, że mógł dojść do awarii technicznej lub błędu systemów wspomagających. To pierwszy przypadek śmiertelnej katastrofy F‑16 w Polsce od czasu wprowadzenia tego typu maszyn do służby niemal dwie dekady temu. W środowisku lotniczym mówi się, że była to wyjątkowo trudna strata – również dlatego, że zginął doświadczony pilot, znany i ceniony w kraju i za granicą.

Major Maciej "Slab" Krakowian nie żyje

Ofiarą czwartkowej katastrofy był major Maciej Krakowian – pilot z ponad 1400 godzinami nalotu, z czego 1200 spędził za sterami F‑16. Służył w 31. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach. W ostatnich latach był liderem zespołu Tiger Demo Team, który prezentował możliwości polskich myśliwców na krajowych i międzynarodowych pokazach. Był nie tylko instruktorem i szkoleniowcem, ale też reprezentantem Sił Powietrznych RP w prestiżowych wydarzeniach na całym świecie.

Jego pokazowy styl latania określano jako dynamiczny, pełen precyzji. W lipcu 2025 roku został nagrodzony na Royal International Air Tattoo w Wielkiej Brytanii – jednym z największych pokazów lotniczych w Europie. Wyróżnienie „As the Crow Flies Trophy” przyznano mu za najlepszy pokaz solowy. W opinii kolegów z zespołu był profesjonalistą, który nigdy nie lekceważył procedur i zawsze podchodził do lotu z odpowiednim respektem.

Zarówno współpracownicy, jak i przełożeni podkreślają, że Krakowian był spokojny, dokładny, a przy tym zaangażowany. Był także mężem i ojcem dwóch synów. Jego śmierć wywołała poruszenie nie tylko wśród pilotów, ale również wśród przedstawicieli sił zbrojnych. W oficjalnych wystąpieniach wspominano o jego rosnącej roli w strukturach lotnictwa – planowano mu awans i powierzano coraz poważniejsze zadania. Choć miał za sobą tysiące godzin lotu, nie tracił pokory – co potwierdzają zarówno bliscy, jak i osoby, które szkolił.

Ostatnie zdjęcie Krakowiana przed śmiercią

Ostatnie zdjęcie opublikowane przez zespół Tiger Demo Team kilka godzin przed wypadkiem dziś budzi szczególne emocje. Widać na nim majora Krakowiana już w kokpicie, gotowego do lotu. Ma na sobie pełne wyposażenie – hełm, maskę tlenową, rękawice. W odbiciu jego gogli dostrzec można charakterystyczną maskotkę – pluszowego tygrysa, który towarzyszył mu w każdym pokazie. Zdjęcie zostało opublikowane na oficjalnych kanałach zespołu z krótkim podpisem: „Ready for takeoff”.

Fotografia nie różniła się na pierwszy rzut oka od wielu innych, jakie publikowano przed pokazami – miała być zapowiedzią kolejnego występu. Dziś jednak dla wielu stała się symbolicznym pożegnaniem. To ujęcie człowieka skupionego, świadomego swojej roli i gotowego do wykonania zadania. Nie ma w nim nic pozowanego – to codzienna praca pilota wojskowego. Ale właśnie ta codzienność, dziś już niepowtarzalna, czyni to zdjęcie szczególnym. 

W internecie szybko pojawiły się komentarze ludzi, którzy śledzili karierę majora lub oglądali jego pokazy. Dla wielu był inspiracją – także dlatego, że potrafił łączyć profesjonalizm z pasją. Ostatnia fotografia nie opowiada o tragedii – nie rejestruje jej ani nie zapowiada. Pokazuje raczej moment, w którym wszystko jeszcze było normalne. I być może właśnie to sprawia, że przemawia mocniej niż słowa.

Maciej