Taki los czeka Andrzeja Dudę. Nie powiedział ostatniego słowa

Andrzej Duda zszedł z cokołu 6 sierpnia i wbrew marzeniom jego przeciwników, nie planuje zniknąć z politycznej mapy. Zamiast wygodnej emerytury szykuje projekt, który ma trzymać go blisko gry - z wyraźnym akcentem międzynarodowym i kilkoma zaskoczeniami. Co dokładnie?
Koniec z polityką? Takie plany ma Andrzej Duda
Według rozmówców PAP, były prezydent nie planuje zakładać partii ani walczyć o przywództwo w PiS - i wcale nie pali się do klasycznej politycznej roboty. „Jeszcze o nim usłyszymy”, słyszymy z otoczenia.
Zamiast gabinetowych układanek, w głowie ma konstrukcję bardziej międzynarodową. I nie chodzi o stanowisko „gdzieś w Brukseli”, bo te fotele dawno obsadzono. Mowa o własnym think tanku (czyli ośrodku analiz i wpływu) skupionym wokół Trójmorza - inicjatywy łączącej państwa między Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym.
Przeczytaj także: Zełenski w żałobie. Pilne oświadczenie i natychmiastowa reakcja Polski | Lelum
Takie przywileje czekają Andrzeja Dudę. Przed nim świetlana przyszłość
Na dziś Duda promuje autobiografię „To ja” i otwiera biura w Krakowie i Warszawie - to ma być zaplecze do nowej aktywności. Scenariusz z premierostwem PiS? W partii oceniany jako mało realny. Powrotu na Uniwersytet Jagielloński nie będzie - umowę rozwiązano za porozumieniem stron, potwierdził rzecznik uczelni.
A przywileje byłego prezydenta? Ochrona SOP, służbowy samochód i dożywotnia emerytura w wysokości 75 proc. zasadniczego wynagrodzenia urzędującej głowy państwa; dziś to ok. 13,7–13,8 tys. zł brutto miesięcznie.
To nie koniec Dudy w polityce. Jeszcze o nim usłyszymy
Jeśli Duda rzeczywiście zbuduje instytut Trójmorza, wejdzie w rolę „moderatora” prawicy w regionie: mniej sejmowych przepychanek, więcej konferencji i salonów, gdzie polityka spotyka biznes. To brzmi jak bezpieczny azyl po ostrych latach w Pałacu. Ale jest też polityczna konsekwencja: taki projekt pozwala mu trzymać dystans wobec PiS i jednocześnie pozostawać „na łączach” - z mikrofonem w ręku i zaproszeniami z zagranicy.
Według kuluarowych doniesień, w planie są objazdy stolic Trójmorza i budowanie siatki partnerów. Zostaje pytanie: czy prezydencki think tank będzie realnym ośrodkiem wpływu, czy elegancką poczekalnią na kolejne rozdanie? Duda po prezydenturze nie mówi „do widzenia”, tylko „proszę o głos”. I wygląda na to, że ten głos jeszcze nie raz usłyszymy.


































