Znieważył Nawrockiego i na tym nie skończył. To, co zrobił później odbiera mowę

Niedawno pisaliśmy o tym, że Witalij Mazurenko - ukraiński dziennikarz obraził na wizji Karola Nawrockiego. Spotkały go surowe konsekwencje. Stracił on pracę, a Pałac Prezydencki od razu ruszył z interwencją. Na tym jednak nie koniec.
Witalij Mazurenko obraził Nawrockiego. Co się wydarzyło?
Ukraiński dziennikarz Witalij Mazurenko podczas programu w Polsat News (26 sierpnia) nazwał prezydenta Karola Nawrockiego „pachanem” – czyli w rosyjskim slangu więziennym „przywódcą grupy przestępczej”. Powiedział m.in., że „retoryka i zachowanie pana Nawrockiego to nie prezydencka postawa, a raczej zachowanie pachana”.
Konsekwencje dla ukraińskiego dziennikarza były natychmiastowe
Redakcja portalu Obserwator Międzynarodowy, gdzie Mazurenko był zastępcą redaktora naczelnego, zakończyła z nim współpracę. Podkreślono, że jego słowa były prywatną opinią, nie stanowiskiem redakcji.
Mazurenko opublikował oświadczenie na Facebooku, przepraszając prezydenta i Polaków:
Jako obywatel Polski z szacunkiem odnoszę się do instytucji państwa. Przepraszam za słowa, które mogły kogokolwiek urazić
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki stwierdził, że dziennikarz powinien być ścigany z urzędu za znieważenie głowy państwa. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz mówił o „pożytecznych idiotach, którzy wspierają antagonizmy”. Doradca prezydenta Błażej Poboży zapowiedział złożenie wniosku do prokuratury na podstawie art. 135 § 2 Kodeksu karnego (znieważenie Prezydenta RP).


Ukraiński dziennikarz nie żałuje swojego zachowania?
Jak się okazuje, ukraiński dziennikarz wcale nie żałuje tego, co powiedział. Pomimo publicznych przeprosin, nadal żyje w przekonaniu, że jego słowa były słuszne.
Przypomnijmy, że była to odpowiedź na nową decyzję Nawrockiego nt. Ukraińców w Polsce. Prezydent postanowił, że 800+ zostanie przyznane jedynie pracującym.
W wywiadzie udzielonym portalowi Onet, Mazurenko wyraził się w sposób jednoznaczny:
„Nie czuję żadnej skruchy za to, co powiedziałem.”
Jako dziennikarz ceni sobie wolność słowa, uznaje ją za wartość bezwzględną.
Dodatkowo podkreślił, że post z przeprosinami, który opublikował, miał drugie dno - chodziło mu głównie o ochronę swoich bliskich przed falą hejtu, która w jego ocenie dotknęła nie tylko jego, ale i osoby mu bliskie.




































