Pilny komunikat AirSHOW. To zrobili po śmierci pilota F-16

To trzecie spotkanie z precyzją lotniczym kunsztu – Air Show Radom 2025 znaneło się wielkimi krokami. Niestety przed wystąpieniem tragedii. Organizatorzy wystosowali pilny apel. Odpowiedź internautów łez.
Tragedia myśliwca F-16 w Radomiu
W czwartek, 28 sierpnia, podczas treningu przed pokazami Air Show Radom, doszło do tragicznego wypadku z udziałem samolotu F‑16. Myśliwiec należał do elitarnego zespołu Tiger Demo Team, który specjalizował się w dynamicznych pokazach akrobacyjnych. W czasie jednego z manewrów maszyna nagle straciła wysokość i spadła na teren lotniska. Pilot nie zdołał się katapultować – zginął na miejscu.
Na miejscu szybko pojawiły się wszystkie służby ratunkowe: straż pożarna, pogotowie, żandarmeria wojskowa. Zabezpieczono obszar, a prokuratura wojskowa rozpoczęła postępowanie wyjaśniające. Śledztwo ma ustalić przyczyny katastrofy, w tym sprawdzić ewentualne błędy systemowe, techniczne lub czysto ludzkie. Choć nagrania z miejsca zdarzenia zaczęły krążyć w sieci niemal natychmiast, na oficjalne wnioski trzeba będzie poczekać.
To pierwszy tak poważny wypadek F‑16 w Polsce od momentu, kiedy samoloty te trafiły do służby w 2006 roku. Decyzja o odwołaniu Air Show została podjęta szybko i jednogłośnie – zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i z szacunku dla zmarłego pilota. Bilety na wydarzenie były już wyprzedane, a w Radomiu spodziewano się kilkudziesięciu tysięcy widzów. W dniu, w którym miało rozpocząć się wielkie święto lotnictwa, lotnisko zamilkło.
Kim był pilot, który zmarł?
Major Maciej "Slab" Krakowian zginął w wypadku F-16
Ofiarą wypadku był major Maciej Krakowian, nazywany przez środowisko „Slab”. Pilot z wieloletnim doświadczeniem, związany z 31. Bazą Lotnictwa Taktycznego w Krzesinach. Miał na koncie ponad 1400 godzin nalotu, z czego ponad 1200 spędził za sterami F‑16. Był nie tylko instruktorem i dowódcą zespołu Tiger Demo Team, ale również jednym z najbardziej rozpoznawalnych ambasadorów polskiego lotnictwa wojskowego na arenie międzynarodowej.
Jeszcze w lipcu tego roku jego pokaz został wyróżniony podczas prestiżowej imprezy lotniczej w Wielkiej Brytanii. Otrzymał tam nagrodę za najlepszy występ solowy – to wyróżnienie przyznawane nie tylko za umiejętności pilotażowe, ale również za styl i precyzję. W środowisku wojskowym uchodził za profesjonalistę: opanowanego, dokładnego, ale też otwartego na współpracę i pomoc młodszym kolegom.
Maciej Krakowian był również mężem i ojcem dwóch synów. Łączył życie rodzinne z wymagającą służbą – jego bliscy i współpracownicy podkreślają, że potrafił zachować równowagę między obowiązkami a codziennością. Mimo sukcesów i prestiżowych wyróżnień pozostawał osobą skromną, skoncentrowaną na pracy i rozwoju. W rozmowach z mediami przedstawiciele sił powietrznych mówili o nim jako o kimś, kto miał przed sobą kolejne awanse – widziano w nim przyszłego dowódcę.
Choć jego odejście to strata dla lotnictwa, równie mocno odczuwalna jest w wymiarze prywatnym. Krakowian był ojcem i mężem, a jego rodzina przechodzi teraz trudne chwile. Nic dziwnego, że gest uczestników AirSHOW porusza do łez.
Pilny komunikat organizacji AirSHOW
Wobec instrukcji Air Show 2025 organizatorzy za pomoc, że wszyscy, którzy kupili bilety, mogą ubiegać się o zwrot pieniędzy. Taki komunikat pojawia się w sieci natychmiast po usunięciu o usunięciu z zdarzeń. Procedura była jasna – zwrot w ciągu 14 dni, bez dodatkowych kryteriów formalności. Działanie części uczestników daje więcej niż tylko zrozumienie dla sytuacji.
W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się komentarze od osób, które postanowiły zrezygnować z ubiegania się o zwrot. W zamian zaapelowały, by środki z ich biletów trafiły do rodziny zmarłego pilota.
Proszę przekazać środki za moje sześć biletów dla Rodziny Pilota
Zbiórka pieniędzy dla rodziny Majora, to chyba najlepsze co możemy zrobić, żeby oddać mu hołd
Pomyślcie, proszę, o możliwości przekierowania środków na zrzutkę dla rodziny tragicznie zmarłego pilota lub jeśli rodzina nie wyrazi zgody, na inny cel charytatywny
Też pomyślałem, żeby pieniążki przekazać rodzinie
Dla wielu był to prosty gest, który – jak sami podkreślali – wynikał z szacunku dla służby i osobistej potrzeby solidarności. Nie była to zorganizowana zbiórka, a raczej spontaniczny odruch ludzi, którzy w obliczu tragedii chcieli zrobić coś konkretnego.




































