Polska mistrzyni świata jest w OPŁAKANYM stanie. Widok łamie serce

Miała siłę większą niż niejeden facet na siłowni, a dziś boi się zasnąć. Agata Wróbel, kiedyś dumna medalistka olimpijska, dziś 44-latka, która w wywiadzie przyznaje: "tracę wzrok, czucie w rękach i nogach". Co poszło nie tak?
Od sztangi do samotności
Jeszcze dwie dekady temu była bohaterką – dźwigała tyle, ile waży dorosły mężczyzna, a Polacy wstrzymywali oddech, gdy pojawiała się na pomoście. Agata Wróbel – złoto w oczach, srebro na szyi, brąz w sercach kibiców. Ale po zakończeniu kariery przyszła cisza. Taka, która potrafi zaboleć bardziej niż kontuzja. Sportowczyni wpadła w finansowe tarapaty, pracowała fizycznie w sortowni śmieci, potem zniknęła z mediów. Dziś mówi wprost: ma poważne problemy z poruszaniem się i potrzebuje pomocy.
Agata Wróbel traci wzrok
Wróbel zmaga się z neuropatią – to choroba układu nerwowego, przez którą czucie w kończynach znika jak mydło pod prysznicem. Do tego wzrok: jedno oko niemal całkowicie ślepe, drugie – dramatycznie słabe. "Czasem boję się położyć spać" – wyznała w rozmowie z Jastrząb Post. Brzmi jak scena z thrillera, a to codzienność byłej mistrzyni.
Mieszka dziś w Skawie, ma wsparcie lokalnego GOPS-u, który organizuje jej asystenta i pomoc w mieszkaniu. Sama mówi, że czuje się społecznie wykluczona.
Symbol upadku czy apel o pomoc?
W styczniu tego roku premier Donald Tusk przyznał Agacie specjalną rentę – 5 tysięcy złotych miesięcznie. To symboliczna próba naprawienia systemu, który pozwalał zapomnieć o swoich bohaterach. Dziś Wróbel leczy się w Krakowie i walczy o resztki sprawności. Czy to wystarczy? Może. Ale jedno jest pewne – sportowa legenda nie powinna kończyć w ciemności.


































