To z jego ręki zginął polski żołnierz. Służby wiedzą, gdzie może być imigrant

Pod koniec maja tego roku doszło do ataku na żołnierza na granicy polsko-białoruskiej. Sierżant Mateusz Sitek zmarł w szpitalu po tym, jak został ugodzony przez migranta w okolice klatki piersiowej. Służby zabezpieczyły kadr z wizerunkiem sprawcy, dziś wiedzą już, kim najprawdopodobniej jest atakujący. Trwają poszukiwania.
Polski żołnierz został zamordowany przez imigranta
Kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej wciąż jest skomplikowany. Kolejni imigranci próbują w sposób nielegalny przedostać się przez zaporę i uciec w głąb kraju. Osoby zgromadzone w lasach coraz częściej są uzbrojone i zdobywają się na ataki na polskich strażników granicznych i żołnierzy. To w ten sposób zginął sierżant Mateusz Sitek. Imigrant przecisnął posiadaną broń przez zaporę i ugodził mężczyznę w okolice klatki piersiowej.
Udzielono mu pierwszej pomocy, a następnie przetransportowano do szpitala w Hajnówce. Tam żołnierz przeszedł operację ratującą życie, następnie został przewieziony do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Tam sierżant Mateusz Sitek zmarł. Został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Zasługi za Dzielność przez prezydenta Andrzeja Dudę oraz Złotym Medalem „Za zasługi dla obronności kraju” przez ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza.


Zidentyfikowano sprawcę morderstwa żołnierza na granicy
W czerwcu w mediach pojawiły się informacje, że służbom udało się zabezpieczyć kadr, na którym został zarejestrowany wizerunek sprawcy. Był on jednak bardzo niewyraźny i niemal nieczytelny, co jednak udało się ominąć dzięki specjalistycznej obróbce. Kolejne etapy śledztwa obejmowały wykorzystanie informatorów, którzy pomogli w ustaleniu tożsamości migranta.
Przez kilka tygodni polskie służby specjalne przesłuchiwały migrantów, którzy dostali się do Polski. Wykorzystano także informatorów z grup migranckich, które aktualnie przebywają na Białorusi. Dzięki temu dokładnie wiadomo, kim jest mężczyzna - czytamy w rmf24.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwróciło się do władz Białorusi o pomoc w zidentyfikowaniu i odnalezieniu sprawcy. Najprawdopodobniej ta prośba została jednak zignorowana.
ZOBACZ TEŻ: Krzysztof Jackowski miał wizję. To ma stać się z Polską?
Trwają poszukiwania migranta, który zamordował polskiego żołnierza
Obecnie służby starają się ustalić miejsce pobytu mężczyzny, który ugodził bronią polskiego żołnierza i doprowadził do jego śmierci. Spekuluje się, że mógł on uciec w głąb Białorusi i ukrywać się z dala od granicy. Inna teoria mówi o tym, że migrant mógł zbiec jeszcze dalej i przenieść się aż do Syrii lub innego kraju Bliskiego Wschodu.

Jak podaje portal rmf24.pl, wtedy najprawdopodobniej zatrzymanie i doprowadzenie do Polski migranta może być nawet prostsze. Głos w sprawie zabrał szef Ministerstwa Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, który zapewnił, że ta sprawa jest priorytetowa.
Tutaj efekty są najważniejsze; sprawa jest absolutnie najważniejsza, priorytetowe jest bezpieczeństwo państwa polskiego i obywateli. Zawsze, jeżeli ktoś dokona przestępstwa, dokona tak okrutnego, haniebnego czynu jak zamach na polskiego żołnierza, musi liczyć się z tymi konsekwencjami, że państwo polskie zawsze będzie taką osobę (...) karało i nie spocznie w tej sprawie - mówił w rozmowie z dziennikarzami.












