Wyciekła instrukcja dla Nawrockiego? Tak miał zachowywać się w Białym Domu

Kilka dni przed wizytą Karola Nawrockiego w Białym Domu do mediów trafia „instrukcja” z MSZ. Pałac Prezydencki mówi o żarcie na jednej kartce A4, MSZ odpowiada: to skrótowe stanowisko rządu i są „setki stron” materiałów. Kto kogo ustawia przed rozmową z Donaldem Trumpem - i dlaczego akurat teraz? Oto kulisy starcia dwóch frontów dyplomacji.
Kto komu pisze scenariusz? Nawrocki miał dostać wytyczne
Zaczęło się od zapowiedzi rządu, że przed pierwszą zagraniczną wizytą prezydenta - zaplanowaną na 3 września - Nawrocki dostanie wytyczne. Brzmi rutynowo: premier i MSZ przypominają, że „nie może być dwóch polityk zagranicznych”. Problem w tym, że treść notatki wypłynęła do sieci. I wybuchło.
Kancelaria drwiła z „półtorej strony A4”, MSZ ripostowało, że to tylko konspekt, a prawdziwe materiały liczą setki stron. Źródła rządowe mówiły nawet o „upokorzeniu państwa” przez sam fakt wycieku.
Przeczytaj także: Zełenski w żałobie. Pilne oświadczenie i natychmiastowa reakcja Polski | Lelum
Pół strony czy setki stron? "Żenujące stanowisko"
W ujawnionym piśmie rząd podpowiada, by rozmowy „potwierdziły ponadpartyjne poparcie” dla relacji z USA i ostrzega przed deklaracjami w trzech wrażliwych sprawach. Po pierwsze: nie składać zobowiązań zakupowych w sprawie amerykańskiego uzbrojenia. Po drugie: wstrzymać się z poparciem dla konkretnego podmiotu przy budowie drugiej elektrowni jądrowej. Po trzecie: nie wchodzić w spór o „podatek cyfrowy”, czyli daninę nakładaną na wielkie platformy internetowe (Google, Meta), oraz regulacje mediów społecznościowych.
To tematy drażliwe i w Waszyngtonie, i w Brukseli. KPRP punktowała, że dokument to „żenujące stanowisko bez konkretów”, na co rzecznik MSZ Paweł Wroński odpowiadał, iż to normalne, bo stanowisko rządu jest skrótowe i to rząd prowadzi politykę zagraniczną.
Instrukcja dla prezydenta? Mówią o dyplomatycznej pomyłce
Polityczne iskry poszły przy nazwach własnych. Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta grzmiał, że samo mówienie o „instrukcji” to „dyplomatyczna pomyłka”, a nieoficjalni rozmówcy rządu wskazywali, że narracja o jednej kartce A4 to manipulacja, bo do Pałacu wysłano „setki stron” analiz, stanowisk i danych. MSZ przypominało też literalnie konstytucję: rząd prowadzi politykę zagraniczną (art. 146), a prezydent w tym zakresie współdziała z Radą Ministrów (art. 133).
Wizyta w Białym Domu. Takie są fakty
Najpierw fakty: termin spotkania w Białym Domu jest sztywny - 3 września, a wcześniej Nawrocki ma jeszcze rozmawiać z premierem. Każdy przeciek w takim momencie osłabia przekaz jedności. Amerykanie lubią jasność: kto mówi w imieniu państwa i z jakim mandatem. Im więcej takich afer w Warszawie, tym trudniej o spójny komunikat w Waszyngtonie.
Stawka? Bezpieczeństwo (kontrakty zbrojeniowe), energia (druga elektrownia) i gospodarka cyfrowa. A smaczek? Według kuluarowych doniesień cytowanych przez WP, źródła rządowe podejrzewają, że wyciek nastąpił z Pałacu Prezydenckiego. Jeśli to prawda, to nie tylko dyplomatyczna wpadka, ale i sygnał, że obie strony szykują sobie „alibi” na wypadek chłodnych rezultatów rozmów. Jeśli nie - tym bardziej mamy chaos. Tak czy inaczej, 3 września będzie testem nie tylko dla prezydenta, ale i dla całego państwa.


































